Od 1 lipca rotacyjną prezydencję w Unii sprawuje Madryt. Premier Pedro Sanchez zapowiada, że to ostatnia pełnoprawna prezydencja w tym cyklu instytucjonalnym. I ma rację, bo kolejna – belgijska – przypada na miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zapowiedzianymi na czerwiec 2024 r.
Najpóźniej w lutym–marcu PE przejdzie w tryb kampanijny i zaprzestanie legislacji. A Komisja Europejska będzie czekać na nowe rozdanie. Nowy przewodniczący wyłoniony zostanie z grupy politycznej, która wygra wybory do PE, i stanie się to najprawdopodobniej w lipcu. Jednocześnie wskazany zostanie nowy przewodniczący Rady Europejskiej i nowy wysoki przedstawiciel ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.