Chociaż wrocławski Sąd Apelacyjny, unieważniając dowody uzyskane w drodze kontroli operacyjnej, nie wskazał wprost, że chodzi o Pegasusa, opis całej sprawy, z uwzględnieniem, że było to oprogramowanie izraelskiej firmy, wyraźnie na to wskazuje. Sąd uznał (w sprawie m.in. o nadużycie władzy przez funkcjonariusza publicznego), że stosowanie tego rodzaju technik nie ma podstaw prawnych. Zwrócił też uwagę, jak totalny charakter ma to narzędzie. Daje bowiem służbom nie tylko możliwość pozyskiwania informacji, ale nawet ich kreowania poprzez przejęcie kontroli nad inwigilowanym urządzeniem. W efekcie służby mogą mieć szersze możliwości jego użytkowania niż sam właściciel.