Oczy opinii publicznej ponownie skierowały się na polskie sądy. Wydarzeniem stała się informacja o wypuszczeniu z zakładu karnego Ryszarda Cyby, który odsiadywał wyrok dożywocia za brutalne morderstwo Marka Rosiaka. Sprawa w 2010 roku wstrząsnęła opinią publiczną.
Decyzja o zawieszeniu kary budzi emocje również z uwagi na charakter przestępstwa – zabójstwo o podłożu politycznym, które jest postrzegane jako jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa publicznego. Krytyków nie przekonuje zawarta w uzasadnieniu argumentacja o względach humanitarnych, stanie zdrowia psychicznego i niemożności leczenia za kratami, jaką kierował się sąd, a także opinie biegłych, którzy wskazali, że dalszy pobyt w więzieniu mógł stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia skazanego.
Cyba ważniejszy od ofiar?
W odczuciach społecznych taka decyzja zaburza powszechne rozumienie sprawiedliwości i może być odbierana, jako brak szacunku dla ofiar i ich rodzin. Dodatkowo spiralę emocji nakręcają politycy – nie brakuje bowiem opinii sugerujących, że za zwolnieniem mogły stać motywacje polityczne. To argumenty budowane na emocjach, choć w rzeczywistości bazujące na absurdalnych założeniach.
Sąd, działając zgodnie z art. 15 § 2 kodeksu karnego wykonawczego, zdecydował o zawieszeniu kary ze względu na trwałe i nieuleczalne zaburzenia psychiczne Ryszarda Cyby, co umożliwiło jego przeniesienie do placówki opiekuńczej. Ostatecznie po groźbach wobec personelu zabójca trafił do zamkniętego szpitala psychiatrycznego.
Tego rodzaju decyzje o zawieszeniu wykonania kary z powodów zdrowotnych nie są czymś wyjątkowym, chociaż zazwyczaj odbywają się w ciszy, poza obiektywami kamer. A jeżeli już wzbudzą zainteresowanie opinii publicznej, zawsze towarzyszą temu negatywne emocje. Problemem pozostaje brak dobrej komunikacji takich decyzji na linii sądy–obywatele, co podmywa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie nie zawsze czują potrzebę wyjścia do kamer i wytłumaczenia swoich motywacji. Refleksu brakuje też odpowiedzialnym za sądy ministerialnym decydentom, którzy zazwyczaj próbują się ratować, kiedy sprawa przybierze wymiar politycznego oskarżenia. Tak jest właśnie w sprawie Ryszarda Cyby.