Ostatnia żona Nikodema Skotarczaka „Nikosia” Edyta pozwała reżysera filmu, jego producenta Open Mind Production i platformę Netflix, która go opublikowała. Jak przekazał „Rzeczpospolitej” reprezentujący wdowę mec. Bartosz Lewandowski, w sprawie, którą rozpozna Sąd Okręgowy w Warszawie, domaga się ona miliona zł zadośćuczynienia i przeprosin w mediach za naruszenie dóbr osobistych, w szczególności godności, dobrego imienia oraz prawa do prywatności i kultu pamięci po zmarłym mężu.
– W jej ocenie, jak również w ocenie jej bliskich – rodziny i znajomych oraz szerszej publiki – jej mąż został przedstawiony w filmie w sposób skrajnie negatywny i nieprawdziwy – mówi mec. Lewandowski. I dodaje, że jego klientkę opinia publiczna utożsamiać może z postacią ekranowej partnerki „Nikosia”, Nikity. – Ona sama zaraz po emisji filmu spotkała się z tego powodu z falą hejtu – zaznacza mecenas.
Adwokat: „Nikoś” i jego żona w filmie przedstawieni jako osoby uzależnione od narkotyków i rozwiązłe
Z relacji prawnika wynika, że główny bohater, który nosi prawdziwe imię, nazwisko i pseudonim „Nikosia”, a także jego filmowa partnerka „Nikita” zostali przedstawieni jako „osoby uzależnione od narkotyków i rozwiązłe seksualnie oraz przejawiające szereg innych negatywnych cech”. Dlatego jego klientka chce, aby film zniknął z Netfliksa i nie był w przyszłości rozpowszechniany.
Bartosz Lewandowski podkreśla, że orzecznictwo sądowe w kwestii prawa do kultu pamięci po osobie zmarłej jest ukształtowane. – Jasno wskazuje, że nie można w sposób negatywny i nieprawdziwy prezentować w przestrzeni publicznej osoby, która już nie żyje, bo to narusza dobra osobiste jej bliskich – komentuje.
Czytaj więcej
Transformacja jest w naszym kinie tym, czym w Ameryce prohibicja - czasem gangsterskich mitów.