Wszystko wskazuje na to, że czeka nas kolejny dzień mocnych spadków na rynkach, które zostały wywołane przez cła ogłoszone przez Donalda Trumpa. Wczoraj WIG20 stracił ponad 4 proc., a kolor czerwony rozlał się praktycznie po wszystkich rynkach. Dzisiaj na początku dnia na GPW również mieliśmy przewagę spadków, ale nie były one zbyt duże. W miarę upływu czasu sytuacja zaczyna się jednak pogarszać.
W południe WIG20 tracił na wartości już blisko 3 proc. i zszedł w okolice 2550 pkt. Indeks szerokiego rynku WIG spadał o około 2,5 proc. schodząc w okolice 92 tys. pkt, a przecież jeszcze nie tak dawno w napięciu czekaliśmy na to, aż zdobędzie ona psychologiczny poziom 100 tys. pkt (ostatecznie do tego nie doszło). - Patrząc przez pryzmat krótkiego terminu trzeba pamiętać, że nasz rynek miał bardzo dobry I kwartał. Nie bardzo wierzę w to, żeby II kwartał mógł być równie udany. Nawet więc mając na uwadze to, że perspektywy przed polską gospodarką i spółkami są dobre, to jednak zakładam, że na rynku powinniśmy zobaczyć pewnego rodzaju uspokojenie po tym mocnym I kwartale. To uspokojenie niekoniecznie musi przyjąć formę jakiś głębokich spadków, bo też nie ma ku temu powodów. Z perspektywy krótkoterminowej ciężko jest jednak mówić, że obecne spadki są okazją. Z drugiej jednak strony, patrząc na poszczególne spółki, to uważam, że niektóre z nich są w bardzo dobrym momencie do tego, aby je kupować - mówił w czwartek w Parkiet TV Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny BM PKO BP.
Banki dołują indeksy na GPW po słowach Glapińskiego
Jakby problemów zewnętrznych było mało, to jeszcze doszły u nas też problemy lokalne. Fatalnie prezentuje się dzisiaj sektor bankowy na GPW. Indeks WIG – Banki w południe tracił na wartości już ponad 6,5 proc. To efekt zmiany retoryki w wykonaniu szefa NBP Adama Glapińskiego, który zaczął otwarcie mówić o możliwych cięciach stóp procentowych w Polsce jeszcze w tym roku. Słaba postawa banków mocna zaś rzutuje na cały rynek, w tym przede wszystkim na WIG20, w którym banki mają liczną i ważną reprezentację. Zmiana retoryki szefa NBP uderza także dodatkowo w złotego, który dzisiaj znów jest pod presją. W południe złoty tracił do euro 0,8 proc. i tym samym euro było wyceniane na 4,25 zł. Dolar umacniał się o 1,5 proc. do poziomu 3,87 zł.
Czytaj więcej
RPP nagle zmienia retorykę z jastrzębiej na gołębią, a obniżki stóp procentowych zdają się być mo...