[b]Rz: Przybywa organizacji, które mają wspierać karierę kobiet, budować ich sieć kontaktów, czyli kobiecy networking. Czy rzeczywiście kobiety tego potrzebują?[/b]
[b]Muriel Bachelier:[/b] Sieć kontaktów zawsze jest potrzebna, gdy zajmujemy się biznesem. Jeśli się pracuje, warto spotykać różnych ludzi, by wiedzieć, co się dzieje poza firmą. Tymczasem kobiety, które zwykle dzielą czas między pracę a dom, rzadko zdają sobie sprawę ze znaczenia networkingu.
[b]Czy to dlatego tak wolno przybywa kobiet na szczycie biznesu?[/b]
Globalnie coraz więcej kobiet awansuje. Ale to wciąż kwestia mentalności. Świat biznesu został przecież stworzony przez mężczyzn i dla mężczyzn. Kobiety często nie akceptują też stylu życia związanego z pozycją na szczycie. Chcą mieć ważne stanowisko, ciekawą pracę, ale nie chcą poświęcać wszystkiego karierze. Jednak im więcej kobiet jest aktywnych zawodowo, awansuje, tym większa jest presja na firmy, by się zmieniały. To także kwestia pokoleniowa. Przez lata pracowałam z mężczyznami, których żony zajmowały się domem. W młodym pokoleniu w rodzinie często pracują dwie osoby. I jeśli pytamy pracowników o ulepszenia, jakich oczekują w swym życiu zawodowym, to zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają podobne postulaty; bardziej elastyczny czas pracy, pracę w niepełnym wymiarze godzin. W moim pokoleniu pytały o to tylko kobiety...
[b]Kryzys finansowy sprawił, że mówi się o zwiększeniu udziału kobiet w zarządzaniu biznesem. Czy rzeczywiście kobiety mogą zmienić styl zarządzania?[/b]