Krzysztof Adam Kowalczyk: Politycy, odczepcie się od polityki pieniężnej

Im dalej od NBP będą się trzymać politycy, tym lepsze będą jego decyzje, tym niższa inflacja i bezpieczniejsza zawartość naszych portfeli. Ale w Polsce to mission impossible. Przynajmniej na razie.

Publikacja: 04.04.2025 04:21

Krzysztof Adam Kowalczyk: Politycy, odczepcie się od polityki pieniężnej

Foto: Bloomberg

Prezydencka kampania wyborcza skupiła się ostatnio na cenie kredytu w Polsce, a konkretnie na wyznaczających ją stopach procentowych NBP. Główni kandydaci licytują się w apelach o ich obniżkę do prezesa NBP, będącego zarazem przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej decydującej w tej sprawie co miesiąc.

Inflacja będzie spadać, stopy dotąd nie chciały

W środę RPP po raz kolejny stóp nie ruszyła. Stoją one w miejscu od półtora roku. Główna, referencyjna wynosi 5,75 proc. Ostatnią obniżkę RPP wprowadziła w przedwyborczym wrześniu 2023 i wyborczym październiku 2023, kiedy inflacja wynosiła odpowiednio 8,2 i 6,6 proc. Teraz wynosi 4,9 proc. i zdaniem ekonomistów już latem znajdzie się w dopuszczalnym przedziale wahań wokół celu NBP (2,5 proc. +/-1 pkt proc.). To rok wcześniej niż wskazuje oficjalna projekcja inflacyjna NBP, ale RPP, zdominowana przez nominatów poprzedniej władzy, dotąd pozostawała niewzruszona. W tym tygodniu jednak zasygnalizowała zmianę, a prezes Adam Glapiński zasugerował, że jeśli kolejne dane o inflacji potwierdzą pozytywny trend, możliwe są obniżki. 

Jak drogi kredyt stał się tematem kampanii prezydenckiej

Wysokie stopy i w efekcie drogi kredyt chłodzą apetyty konsumentów, ale w walce z inflacją właśnie o to chodzi. Kandydaci na prezydenta uznali jednak, że skoro to mocno uwiera wyborców, warto zebrać punkty i prześcigają się w apelach o obniżkę stóp. Zrobił to Rafał Trzaskowski (KO)marszałek Szymon Hołownia (Trzecia Droga) wysłał nawet list w tej sprawie do Adama Glapińskiego. Sztabowcom Karola Nawrockiego musiało wyjść z badań, że ryzykuje tu, że zostanie na spalonym, więc także kandydat PiS zaapelował o cięcie

Politykom łatwiej apelować niż ciąć wydatki

Ktoś może więc odnieść wrażenie, że te polityczne apele zadziałały, skoro do tej pory prezes NBP był niewzruszony. Po ostatnich wyborach w cudowny sposób przepoczwarzył się z monetarnego gołębia w jastrzębia. To oczywiście nie podobało się obecnym rządzącym, zmuszonym do płacenia za dług publiczny jak za zboże.

Czytaj więcej

RPP jest w przededniu cięcia stóp procentowych? Adam Glapiński: Sytuacja się zmieniła

Problem w tym, że wobec luźnej polityki fiskalnej prowadzonej przez rząd, która skutkuje deficytem równym aż 6,6 proc. PKB w ub.r., co sprytnie punktował w czwartek Adam Glapiński, polityka wysokich, realnie dodatnich stóp procentowych, sprzyja sprowadzeniu inflacji do cywilizowanego poziomu. Chcąc wesprzeć NBP w tym dziele, politycy powinni raczej wespół w zespół, koalicja ramię w ramię z opozycją, dążyć do zmniejszenia deficytu. I redukować źle adresowane wydatki.

To jednak nie wpisuje się w powszechne przekonanie, że populizm rządzi i bez rozdawania pieniędzy nie da się już wygrać wyborów w Polsce. Stąd apele i naciski na NBP. Sęk w tym, że zbyt wczesna, podjęta pod takim ostrzałem obniżka wydłużyłaby kosztowny dla konsumentów i firm okres nadmiernej inflacji. Dlatego namawiam polityków, aby się od polityki pieniężnej odczepili. I to na zawsze.

Jak bank centralny stał się łupem polityków

Bank centralny został tak skonstruowany, by polityką monetarną zajmowali się  fachowcy od ekonomii i finansów, dalecy od polityki, tej bez przymiotników. Problem w tym, że obecny prezes NBP też jest mocno polityczny, nie tylko z powodu wspólnej z Jarosławem Kaczyńskim działalności w Porozumieniu Centrum 30 lat temu. Potwierdził to całkiem niedawno swoją pielgrzymką do siedziby rządzącego PiS, z prośbą o drugą kadencję w NBP. Nie spotkał się wtedy z innymi klubami sejmowymi.

Do obrazu niezależnego fachowca, stojącego na straży polskiego pieniądza, jaki kreują reklamy NBP zalewające ostatnio media, nie pasuje też jego entuzjazm, jaki wykazywał w luzowaniu polityki pieniężnej tuż przed wyborami jesienią 2023 r. Podobnie jak obsadzenie znacznej części zarządu NBP ludźmi PiS. Regularny słuchacz konferencji prezesa NBP łatwo też dostrzeże jego polityczny temperament wybiegający daleko poza kanon banku centralnego.
Szansa na prawdziwe wyjęcie NBP ze sfery politycznego sporu pojawi się więc dopiero w 2028 r., bo wtedy kończy się kadencja obecnego prezesa.

Prezydencka kampania wyborcza skupiła się ostatnio na cenie kredytu w Polsce, a konkretnie na wyznaczających ją stopach procentowych NBP. Główni kandydaci licytują się w apelach o ich obniżkę do prezesa NBP, będącego zarazem przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej decydującej w tej sprawie co miesiąc.

Inflacja będzie spadać, stopy dotąd nie chciały

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Opinie Ekonomiczne
Kolejny budżet Europy: dostosowanie się do nowych realiów
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Rosja w pułapce wysokich stóp procentowych
Opinie Ekonomiczne
Bogusław Chrabota: Jak się chronić przed złymi skutkami sztucznej inteligencji?
Opinie Ekonomiczne
Prof. dr hab. Andrzej K. Koźmiński: Cała władza w ręce miliarderów
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Prima aprilis przez cały rok