Pochodzenie prima aprilis nie jest jasne, choć nie ma wątpliwości, że święto nabieraczy nawiązuje do starożytnych zwyczajów rzymskich. Uważa się, że jego rozpowszechnienie wiązało się z edyktem pewnego francuskiego króla, który w roku 1564 oficjalnie zakazał obchodzenia Nowego Roku dnia 1 kwietnia i przesunął jego datę na 1 stycznia (to nie żart). Bez wątpienia z korzyścią dla rynku prasowego, bo w Nowy Rok gazety nie wychodzą, a 1 kwietnia tak, dając okazję do umieszczania oszukańczych informacji.
Z tradycji tej korzystano często i chętnie. Do najsłynniejszych prasowych wygłupów na prima aprilis należy przerażająca wiadomość „Berliner Tageblatt” z 1905 roku o tym, że złodzieje ukradli całe rezerwy złota USA, sensacyjne doniesienie „The New York Times” z 1934 roku o maszynie do latania napędzanej wyłącznie wydychanym przez człowieka powietrzem, informacja rolnicza BBC z 1957 roku o wyjątkowo obfitych zbiorach rosnącego na krzakach w Szwajcarii spaghetti, dodatek turystyczny „The Guardian” z 1977 roku o nieistniejącym archipelagu San Seriffe na Oceanie Indyjskim (jak nasz San Escobar) czy wreszcie sportowy news „Faktu” z 2008 roku o odebraniu Polsce organizacji Euro 2012.
Odrobina humoru z pewnością nie zaszkodziłaby również dziś. Pełen nadziei sięgnąłem więc po wydania gazet z 1 kwietnia (od „Rzeczpospolitej” oczywiście zaczynając), szukając w nich, zgodnie z wieloletnią tradycją, przemyconych pomiędzy poważnymi informacjami primaaprilisowych żartów. I muszę przyznać, że się nie zawiodłem.
Jakie primaaprilisowe żarty znalazłem dwa dni temu? Dowiedziałem się na przykład, że prezydent Trump ogłosił, że jest „wściekły” na Putina i zastanowi się nad nałożeniem ceł na kraje importujące rosyjską ropę (ciekawe, że nie na samą Rosję).
Zresztą o prezydencie Trumpie żartów było więcej, w tym jego wypowiedź, że wbrew amerykańskiej konstytucji być może będzie rządził przez więcej niż dwie kadencje (byłaby to kpina z demokracji). Z kolei jego doradca gospodarczy (jako ekonomista raczej nieznany, ale po pięknej karierze w funduszach inwestycyjnych) zapewnił, że podniesienie ceł na wszystkie towary z całego świata będzie tylko z korzyścią dla USA. Rzeczywiście, można będzie się nieźle uśmiać, jak człowiek najpierw się wystraszy, że wojny celne między USA a Europą i Chinami mogą wywołać globalną recesję, a potem zobaczy, że to był tylko kawał.