Sprawa dwójki nauczycieli z Tucholi, których nagrania trafiły do sieci, wywołała gorącą dyskusję na temat odpowiedzialności, jaką powinno się wyciągnąć wobec pedagogów. O sprawie dowiedziała się szkoła – w której budynku miało dojść do intymnego spotkania – a także kuratorium; zająć ma się nią też rzecznik dyscyplinarny.
Odsuwając na bok aspekt społecznego oburzenia trzeba zauważyć, że prawo nie nakazuje zawieszania lub usuwania z zawodu osób, które w taki sposób „przeniosły” prywatną relację na grunt szkolny.
Odpowiedzialność trzeba wyciągnąć wobec każdego, kto nagrywałby akt bez zgody i wiedzy drugiej osoby, lub upublicznił uwieczniający go film (w sprawie z Tucholi policja zajmuje się już kwestią bezprawnego rozpowszechniania wizerunku).
Akt miłosny w miejscu publicznym to wykroczenie, ale czy powód do wyrzucenia z pracy lub zawodu?
- W mojej ocenie wyrokowanie, że nauczyciele powinni zostać wydaleni z zawodu – bez ustalenia, czy do zdarzenia doszło w czasie, kiedy w szkole przebywali uczniowie – jest na wyrost – komentuje mec. mec. Łukasz Łuczak. I pyta retorycznie, jakie konsekwencje powinni wówczas ponosić ci, którzy na podobne spotkanie zdecydowaliby się w trakcie przerwy i zostali nakryci przez uczniów.
Adwokat zaznacza przy tym, że nauczycielom oczywiście mogą grozić konsekwencje, bo współżycie w miejscach publicznych jest wykroczeniem (za publiczny tzw. nieobyczajny wybryk grozi m.in. areszt, ograniczenie wolności, grzywna do 1,5 tys. zł lub nagana). Zaś postępowanie dyscyplinarne może zakończyć się ustaleniem, że uchylili oni godności zawodu.