Przegrał pan w ostatni piątek w Sejmie głosowanie w sprawie wyboru do Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego tak się stało?
Nie traktuję tego, co się stało, w kategoriach przegranej. Prawo i Sprawiedliwość podjęło decyzję o zgłoszeniu kandydatów w momencie, kiedy w pierwszym terminie większość sejmowa swoich propozycji nie przedstawiła. Oni sabotują Trybunał Konstytucyjny w oparciu o sejmową uchwałę. Chcą de facto ten organ sparaliżować. Mało tego, pojawiły się komentarze, że PiS także go nie uznaje za pełnoprawną instytucję, skoro nie zgłosił swoich kandydatów. Wobec tego PiS pokazał, że to nieprawda i zgłosił dwie kandydatury. Moją i prof. Artura Kotowskiego. Wobec tego, że nie mamy większości w Sejmie wynik jest jaki jest. Chcę podkreślić jednak, że uznajemy demokrację, uznajemy prawa większości sejmowej. Dlatego w pierwszym terminie nie zgłaszaliśmy kandydatów. To prawo dzisiaj mają ci, którzy mają większość zdolną do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.