Firmy te twierdzą, że systemy monitoringu pozwalają im skuteczniej od kontroli łańcuchów dostaw na ziemi namierzać ludzi wyrąbujących drzewa w olejowych krajach, Malezji i Indonezji, gdzie powierzchnia lasów maleje. — Mówią o nas „Big Brother”, ale to dzisiejsza rzeczywistość, nie ma już żadnych tajemnic — stwierdził Benjamin Ware, szef działu odpowiedzialnego zaopatrzenia w Nestlé.
Wywiady z czołowymi firmami, maklerami surowcowymi i właścicielami plantacji wykazują, że te systemy mają swe ograniczenia i opinie o nich są różne, wskazując na napięcia w sektorze, który nie wie, jak rozwiązać problem nie mający łatwej odpowiedzi. Niektórzy twierdzą, że technologia nie powstrzyma wylesiania, że monitorowanie nie zapobiega temu. Inni niepokoją się, że bojkotowanie nieuczciwie dostarczanego oleju nasili złe praktyki gdzie indziej — stwierdza Reuter.