Nauczycielskie związki zawodowe zarzucają Ministerstwu Edukacji Narodowej, że likwidacja tzw. godzin karcianych nie doprowadziła do zmniejszenia skali ich pracy bez wynagrodzenia. Przeciwnie – przybyło im obowiązków, które wykonują w swoim czasie wolnym i za które nikt im nie płaci.
Związek Nauczycielstwa Polskiego opublikował w ubiegłym tygodniu na swojej stronie internetowej wyniki ankiety przeprowadzonej wśród dyrektorów 2460 przedszkoli, 4221 szkół podstawowych i 1389 ponadgimnazjalnych. Pokazało, że problem pracy za darmo, w ramach realizowania zajęć z pomocy psychologiczno-pedagogicznej, dotyczy nauczycieli w blisko połowie szkół i placówek oświatowych.
W przypadku przedszkoli tego typu naruszenia stwierdzono w 45 proc. badanych placówek. W szkołach podstawowych – w 52 proc. Najgorzej jest w szkołach ponadgimnazjalnych, w których odsetek ten rośnie o 61 proc.
– Problem ten obserwujemy już od dawna. Od stycznia apelujemy o jego rozwiązanie. Jak dotąd bezskutecznie – mówi Magdalena Kaszulanis, rzecznik prasowy ZNP.
Zmiana tylko pozorna
Dwie „godziny karciane" (nazwa pochodzi od Karty nauczyciela regulującej zasady pracy w szkołach) wprowadzono w 2008 r. przez ówczesną szefową MEN Katarzynę Hall. W tym czasie nauczyciele mieli prowadzić zajęcia wyrównawcze i koła zainteresowań.