Dwutygodniowy pobyt w Ukrainie dał mi powody do optymizmu. A przed wyjazdem miałem wiele pytań. Zaskoczenie, jakim była wygrana komika Wołodymyra Zełenskiego w wyborach prezydenckich, budzi z oczywistych powodów poczucie niepewności. Czy ktoś niemal zupełnie pozbawiony doświadczenia politycznego może odpowiedzialnie sprawować tak wysoki urząd? Czy większość parlamentarna, która składa się z podobnie niedoświadczonych polityków, może być efektywna politycznie? Czy prezydent Zełenski nie jest pomyślany jako zemsta oligarchów, takich jak Ihor Kołomojski, którzy stali się wrogami poprzedniego prezydenta? Czy wreszcie całe zamieszanie nie stanie się okazją do mocniejszej interwencji Kremla w sprawy ukraińskie? Jest też wątpliwość, jaka będzie polityka Zełenskiego wobec Warszawy. Żadnego z tych pytań nie należy lekceważyć.