Jakie są największe wyzwania stojące obecnie przed branżą?
Widzę co najmniej dwa – zmienność otoczenia i błędne rozumienie roli audytu. Określenie „świat przyspiesza” w niewystarczającym stopniu oddaje skalę i tempo zmian. Dziś panika w mediach społecznościowych jest w stanie przyczynić się do upadku drugiego największego banku w Szwajcarii i nawet interwencja rządu nie jest w stanie tego zatrzymać. Metodologia badań też nie nadąża za tym, co dzieje się w gospodarce i otoczeniu biznesowym. Niezrozumienie tego, gdzie jest granica odpowiedzialności audytora, to kolejna kwestia. Zbyt często winnych szukamy wśród biegłych rewidentów. Tak jest najprościej. Nie spoglądamy niestety w stronę zarządów i rad nadzorczych, o nadzorczych instytucjach państwa nie wspominając. Głównym celem pracy rewidentów nie jest i nigdy nie było wykrywanie oszustw. Nie jesteśmy policją skarbową, nie mamy również narzędzi prokuratorskich, a mam wrażenie, że tak zaczyna się o nas coraz częściej myśleć. Bardzo daleko idącym uproszczeniem, a nawet nadużyciem jest obwinianie audytorów za głośne upadki firm.