Zmiana prezesa realnie nic nie zmieni. Co dalej z PGZ?

Państwowa zbrojeniówka potrzebuje znacznie więcej zmian niż tylko tej na stanowisku prezesa. Jedenasty prezes w dwunastym roku funkcjonowania PGZ niewiele zmieni. Ten system po prostu nie działa.

Publikacja: 04.04.2025 04:09

PGZ

PGZ

Foto: Roman Bosiacki

Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Krzysztof Trofiniak podał się w środę do dymisji. Funkcję pełnił rok i kilka dni. Złośliwi twierdzą, że to akurat tyle, by otrzymać przywileje, jak np. zakaz konkurencji. Ten ruch był oczekiwany już od kilku tygodni. Nie ma sensu zbyt długo pastwić się nad tym, jakim prezesem był Trofiniak. Jednak tego, że po roku jego pracy np. umowa na podpisanie współpracy przemysłowej dotyczącej czołgów K2 jest w powijakach, zdolności do produkcji amunicji 155 mm wciąż są nikłe, a ostatnio doszło do kuriozalnego wydarzenia, jak wieczorne zerwanie miliardowej umowy tylko po to, by następnego dnia to odkręcać, nie można zapisać po stronie plusów dodatnich.

Zostawmy to. Patrząc z pewnego dystansu, warto przypomnieć, że przez nieco ponad 11 lat funkcjonowania Polskiej Grupy Zbrojeniowej Trofiniak był jej dziesiątym prezesem. Można więc śmiało zaryzykować tezę, że to nie jest kwestia tego, jak wykwalifikowany, bądź nie, jest prezes. Błąd musi tkwić w systemie. I nawet jeśli na jego miejsce przyjdzie kolejny prezes z innej państwowej grupy, np. z Azotów, sytuacji specjalnie to nie zmieni. Państwowa zbrojeniówka działa słabo.

Czytaj więcej

Prezes PGZ podał się do dymisji

Najlepszym tego dowodem jest, że z takim twierdzeniem zgadzają się zarówno politycy rządzącej Koalicji, jak i Prawa i Sprawiedliwości. Po prostu ten podmiot systemowo jest niewydolny. „Czapa” w postaci Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która ma kontrolować prawie 70 spółek, z których prawie 30 to spółki „kluczowe”, jak choćby Huta Stalowa Wola czy Mesko, się nie sprawdza. Nie sprawdza choćby dlatego, że po trzech latach od inwazji Rosji na Ukrainę, przy dwóch różnych rządach, my wciąż produkujemy mniej niż tysiąc pocisków Piorun rocznie, ok. 30 armatohaubic Krab i mniej niż 50 tys. sztuk amunicji 155 mm rocznie. To znacznie mniej niż potrzeby Wojska Polskiego, a kolejne zarządy PGZ niewiele zrobiły, by to zmienić.

Nadzór polityczny pilnie poszukiwany

Co powinno się zmienić w PGZ, by była to struktura bardziej efektywna, faktycznie poprawiająca zdolności do obrony państwa polskiego? Pomysłów jest co najmniej kilka.

Np. w latach 2015–2018, gdy ministrem był Antoni Macierewicz, Grupa była nadzorowana przez MON. Jest to oczywiście działanie wyjątkowo nierynkowe – bo kupujący i nadzorujący to ten sam podmiot – ale być może inaczej się nie da. Być może zbrojeniówką da się kierować tylko wtedy, gdy ręcznie sterują nią politycy albo ktoś z bardzo silnymi plecami politycznymi, kto jest w stanie wszystkich innych prezesów spółek zależnych szybko postawić do pionu. Największa decyzyjność w państwowej zbrojeniówce była za czasów prezesa Sebastiana Chwałka, który był bardzo bliskim współpracownikiem ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Brzmi to archaicznie, ale przynajmniej wtedy coś tam szło do przodu.

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Państwowa zbrojeniówka potrzebuje szefa

Jeśli nie powrót PGZ pod MON, to innym pomysłem na silny polityczny nadzór nad tą kluczową dla naszego bezpieczeństwa gałęzią gospodarki może być bezpośrednie zarządzanie przez premiera albo jego pełnomocnika. Dzisiejszy brak jednoznacznej politycznej władzy nad zbrojeniówką, wiceministrowie MAP, którzy się zmieniają, wiceminister obrony, który trochę chce, ale trochę nie może i musi dbać o działaczy partyjnych – to się nie przekłada na efektywność działania.

PGZ do podziału?

Oprócz braku przełożenia na linii rząd–PGZ widać też to, że kontrola czy władza PGZ nad swoimi spółkami jest często iluzoryczna. Z jednej strony jej zarząd często nie jest w stanie wymusić działań na spółkach podległych – chociażby na Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych w Poznaniu. Z drugiej, można się zastanowić, do czego te spółki potrzebują PGZ? Poza tym, że są tam polityczne synekury, widać mało efektów działalności Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Niektórzy wręcz twierdzą, że spółki zbrojeniowe zaczną sobie radzić znacznie lepiej, jeśli ta „czapa” w postaci PGZ zniknie.

W tym miejscu warto zacytować raport Najwyższej Izby Kontroli sprzed nieco ponad ośmiu lat: „Konsolidacja sektora przemysłu obronnego w strukturze nowego podmiotu gospodarczego – Polskiej Grupie Zbrojeniowej S.A. – nie została poprzedzona rzetelnymi analizami systemowymi. Jedynym celem procesu była koncentracja kapitału, bez określenia planu konsolidacji spółek wniesionych do Grupy i wynikających z tego potencjalnych korzyści”. Po ośmiu latach od powstania tego dokumentu można dojść do wniosku, że tych korzyści… po prostu nie ma. Być może warto więc wrócić do stanu, w którym państwowa zbrojeniówka jest bardziej rozproszona, a nie mamić się wizjami wiecznej konsolidacji.

Małżeństwo z rozsądku?

Innym pomysłem na uczynienie państwowej zbrojeniówki bardziej efektywną jest jej mariaż. Już lata temu mówiło się, że może powinno dojść do połączenia z Airbusem. W moim przekonaniu warto by jednak poszukać mniejszego partnera, dla którego Grupa byłaby bardziej istotna. Silne partnerstwo ze zbrojeniówką, czy to z krajów nordyckich czy z Wielkiej Brytanii, co teraz dzieje się na mniejszą skalę, mogłoby znacznie polepszyć sytuację w PGZ. Oczywiście, to jest scenariusz bardzo mało prawdopodobny z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, od co najmniej kilku lat prywatyzacja to słowo w Polsce mocno passé. Po drugie, mniejsza kontrola państwa oznacza mniej politycznych synekur, a nie od dziś wiadomo, że Staszków, którzy chcą się sprawdzić w biznesie, jest w każdej partii wielu.

Czytaj więcej

PGZ wreszcie gotowa na amunicję 155 mm

Można spróbować także innego małżeństwa – czyli połączenia państwowej zbrojeniówki z prywatną zbrojeniówką, czyli Grupą WB, w której 26 proc. udziałów Skarb Państwa już posiada – poprzez Polski Funduszu Rozwoju. Biorąc pod uwagę, jak dynamicznie rozwija się ta grupa w ostatnich latach, wydaje się, że wprowadzenie takiego zarządzania zaowocowałoby skokiem efektywności. Ale jak wiadomo, do tanga trzeba dwojga. A w tym wypadku, chyba żadna ze stron się do tańca nie kwapi.

Co dalej? Jak napisał w swojej powieści książę Palmy i Lampedusy, „jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak, jak jest, wszystko musi się zmienić”. Dlatego najpewniej wkrótce znów w PGZ zostanie ogłoszony nowy konkurs na prezesa, znów będziemy znali jego zwycięzcę jeszcze przed ostatecznym terminem składania dokumentów przez kandydatów, i mniej więcej za rok, czekając na kolejny konkurs na prezesa, znów będziemy się zastanawiali, co poszło nie tak. Permanentna Głupota Zwycięża. PGZ.

Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Krzysztof Trofiniak podał się w środę do dymisji. Funkcję pełnił rok i kilka dni. Złośliwi twierdzą, że to akurat tyle, by otrzymać przywileje, jak np. zakaz konkurencji. Ten ruch był oczekiwany już od kilku tygodni. Nie ma sensu zbyt długo pastwić się nad tym, jakim prezesem był Trofiniak. Jednak tego, że po roku jego pracy np. umowa na podpisanie współpracy przemysłowej dotyczącej czołgów K2 jest w powijakach, zdolności do produkcji amunicji 155 mm wciąż są nikłe, a ostatnio doszło do kuriozalnego wydarzenia, jak wieczorne zerwanie miliardowej umowy tylko po to, by następnego dnia to odkręcać, nie można zapisać po stronie plusów dodatnich.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Biznes
Maciej Miłosz: Skąd wziąć więcej pieniędzy na wojsko
Materiał Partnera
Warunki rozwoju OZE w samorządach i korzyści z tego płynące
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Przemysł zbrojeniowy, czyli prymusa Donalda Tuska nieodrobiona praca domowa
Biznes
Trump sprzedaje „złote karty” bogatym. Rosjanie ustawiają się w kolejce
Biznes
Reakcje świata na cła Trumpa. Obniżka stóp procentowych możliwa już w maju.
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Materiał Promocyjny
Bez mentoringu nie będzie kobiet na stanowiskach