Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Krzysztof Trofiniak podał się w środę do dymisji. Funkcję pełnił rok i kilka dni. Złośliwi twierdzą, że to akurat tyle, by otrzymać przywileje, jak np. zakaz konkurencji. Ten ruch był oczekiwany już od kilku tygodni. Nie ma sensu zbyt długo pastwić się nad tym, jakim prezesem był Trofiniak. Jednak tego, że po roku jego pracy np. umowa na podpisanie współpracy przemysłowej dotyczącej czołgów K2 jest w powijakach, zdolności do produkcji amunicji 155 mm wciąż są nikłe, a ostatnio doszło do kuriozalnego wydarzenia, jak wieczorne zerwanie miliardowej umowy tylko po to, by następnego dnia to odkręcać, nie można zapisać po stronie plusów dodatnich.
Zostawmy to. Patrząc z pewnego dystansu, warto przypomnieć, że przez nieco ponad 11 lat funkcjonowania Polskiej Grupy Zbrojeniowej Trofiniak był jej dziesiątym prezesem. Można więc śmiało zaryzykować tezę, że to nie jest kwestia tego, jak wykwalifikowany, bądź nie, jest prezes. Błąd musi tkwić w systemie. I nawet jeśli na jego miejsce przyjdzie kolejny prezes z innej państwowej grupy, np. z Azotów, sytuacji specjalnie to nie zmieni. Państwowa zbrojeniówka działa słabo.
Czytaj więcej
Po roku na stanowisku odchodzi prezes PGZ Krzysztof Trofiniak. To nie był udany czas. Tradycji st...
Najlepszym tego dowodem jest, że z takim twierdzeniem zgadzają się zarówno politycy rządzącej Koalicji, jak i Prawa i Sprawiedliwości. Po prostu ten podmiot systemowo jest niewydolny. „Czapa” w postaci Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która ma kontrolować prawie 70 spółek, z których prawie 30 to spółki „kluczowe”, jak choćby Huta Stalowa Wola czy Mesko, się nie sprawdza. Nie sprawdza choćby dlatego, że po trzech latach od inwazji Rosji na Ukrainę, przy dwóch różnych rządach, my wciąż produkujemy mniej niż tysiąc pocisków Piorun rocznie, ok. 30 armatohaubic Krab i mniej niż 50 tys. sztuk amunicji 155 mm rocznie. To znacznie mniej niż potrzeby Wojska Polskiego, a kolejne zarządy PGZ niewiele zrobiły, by to zmienić.
Nadzór polityczny pilnie poszukiwany
Co powinno się zmienić w PGZ, by była to struktura bardziej efektywna, faktycznie poprawiająca zdolności do obrony państwa polskiego? Pomysłów jest co najmniej kilka.