Maciej Miłosz: Skąd wziąć więcej pieniędzy na wojsko

Wydatki na obronność zasilą m.in. przekierowane środki z KPO czy pożyczki z Funduszu SAFE UE. W tym drugim mechanizmie postulowane jest zawieszenie VAT. Polska może pójść tą samą drogą i przy zakupach uzbrojenia zrezygnować z tego podatku.

Publikacja: 02.04.2025 04:36

Premier Donald Tusk na podpisaniu umowy międzyrządowej na dostawę elementów logistycznych i szkoleni

Premier Donald Tusk na podpisaniu umowy międzyrządowej na dostawę elementów logistycznych i szkoleniowych dla II fazy programu Wisła

Foto: PAP/Marcin Obara

O tym, że obecnie pod względem wydatków na obronność liczonych jako odsetek PKB jesteśmy liderem w sojuszu północnoatlantyckim, politycy przypominają nam co kilka tygodni. Mówi o tym wicepremier minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, mówił także jego poprzednik Mariusz Błaszczak. Ta retoryka i symboliczne liderowanie wydają się być szczególnie istotne w kontekście nieprzewidywalności polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Ale już w przyszłym roku to się może zmienić. Zapowiedzi przedstawicieli polskiego rządu mówią o tym, że w 2026 r. będziemy celować w 5 proc. PKB (w miejsce planowanego 4,7 proc. PKB w 2025 r.), tymczasem Litwini już zapowiedzieli, że od 2026 r. będą na obronność przeznaczać między 5 a 6 proc. PKB.

W MON brakuje wolnych środków

Naszym sąsiadom z północnego wschodu możemy tylko pogratulować, że podobnie jak my poważnie podchodzą do zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej i jednocześnie zastanowić się, co zrobić, by także nad Wisłą te wydatki jeszcze podwyższyć. Bo prawda jest taka, że choć obecnie wydajemy dużo, to jednak biorąc pod uwagę umowy na zakup nowego sprzętu, które już zawarliśmy w ostatnich latach (tylko w ubiegłym roku na ponad 160 mld zł), i konieczność wieloletniego płacenia z tym związanego, możliwości nowych zakupów, chociażby większej liczby bojowych wozów piechoty Borsuk czy amunicji 155 mm, są mocno ograniczone.

Czytaj więcej

800 mld euro z UE na obronę? To mit. Rozwiewamy wątpliwości

Dlatego warto się cieszyć z tego, że najpewniej uda nam się sięgnąć także w tym obszarze po środki unijne. Rząd podjął decyzję o stworzeniu Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. – Trwają już bardzo konstruktywne rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zasad funkcjonowania tego funduszu w kontekście reguł Krajowego Planu Odbudowy. Mamy też już wstępną zgodę na przesunięcie pieniędzy z KPO do FBiO. Ta decyzja musi być jeszcze formalnie zaakceptowana przez KE oraz przez pozostałe kraje członkowskie UE – informują „Rzeczpospolitą” urzędnicy z Ministerstwa Funduszu i Polityki Regionalnej. Obecnie minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówi o tym, że do tego funduszu ma trafić ok. 25 mld zł. To dużo, ale… mniej niż 20 proc. ubiegłorocznych wydatków Polski na obronność. Dla porównania: wieloletni plan budowy zintegrowanej obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, czyli programy Wisła, Narew i Pilica, będzie kosztować ok. 10 razy więcej.

Zakupy uzbrojenia bez VAT

Drugim strumieniem, który może nam pomóc kupować nowe uzbrojenie, jest Fundusz SAFE, w którym znajdzie się 150 mld euro na nisko oprocentowane pożyczki, a które będzie można spłacać aż przez 45 lat. Oczywiście z tej kwoty będą mogły korzystać wszystkie państwa Unii, ale wydaje się, że realne jest sięgnięcie przez Polskę po nawet 30 mld euro z tej puli.

Oprócz tego, że Polska będzie mogła wykorzystać korzystne warunki finansowania i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, którego operatorem jest Bank Gospodarstwa Krajowego, a który zajmuje się pożyczaniem środków na uzbrojenie, będzie miał nieco łatwiejsze zadanie, w propozycji dotyczącej Security Action for Europe (SAFE) istotny jest co najmniej jeszcze jeden szczegół. „Artykuł 20 proponowanego rozporządzenia przewiduje tymczasowe zwolnienie z podatku VAT w przypadku importu i dostaw produktów obronnych objętych wspólnymi zamówieniami publicznymi w ramach tego instrumentu”. Nie mamy obecnie pewności, czy to wejdzie w życie, bo wiadomo, że w Europie fiskalnych jastrzębi nie brakuje.

Czytaj więcej

Wojsko kupuje Borsuki za ponad 6 mld zł

Ale warto to potraktować jako swego rodzaju inspirację. Spieszę wyjaśnić na przykładzie. W ubiegłym tygodniu z wielką pompą podpisaliśmy umowę na zakup 111 wozów bojowych Borsuk. Odkładając na bok zdziwienie tak małą liczbą zamawianych egzemplarzy, warto pamiętać, że wydamy na nie ok. 6,5 mld zł. Ale jest to 6,5 mld zł brutto. W tej kwocie jest dobrze ponad miliard złotych podatku od wartości dodanej, co mocno upraszczając oznacza, że te środki z Ministerstwa Obrony Narodowej trafią do… Ministerstwa Finansów, czyli do budżetu centralnego. VAT dotyczy praktycznie wszystkich zakupów uzbrojenia w polskim przemyśle obronnym. Biorąc pod uwagę ich skalę, można zakładać że zwolnienie zakupu uzbrojenia z tego podatku oznacza co najmniej kilka, a być może nawet kilkanaście mld zł rocznie więcej w budżecie resortu obrony.

To kwota niebagatelna. Tym bardziej istotna, że MON np. w ubiegłym roku przelał 2 mld zł do Funduszu Inwestycji Kapitałowych, skąd będą przekazywane środki na rozwój zdolności przemysłowych, a z kolei zgodnie z ustawą o ochronie ludności 0,15 proc. PKB z budżetu resortu obrony ma być przeznaczane na szeroko rozumianą obronę cywilną, co oczywiście jest istotne, ale oznacza, że środki wcześniej planowane na zakup chociażby wspominanych wozów bojowych zostaną przeznaczone np. na budowę schronów.

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: MONozakupy, czyli dajmy sobie szansę

Biorąc więc pod uwagę, że w tych planowanych 4,7 proc. PKB, które mamy wydać na obronność w 2025 r., z budżetu państwa ma iść nieco ponad 3 proc. PKB, a reszta ma pochodzić z pozabudżetowego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, warto szukać sposobów, by tę część budżetową powiększać. To bardziej stabilne finansowanie niż to z FWSZ. Ruch jest po stronie Ministerstwa Finansów. Biorąc pod uwagę ostatnie niezbyt fortunne wypowiedzi przedstawicieli tej instytucji dotyczące obronności, tym razem warto przy ul. Świętokrzyskiej zwrócić uwagę na to, by był to ruch dobrze przemyślany.

O tym, że obecnie pod względem wydatków na obronność liczonych jako odsetek PKB jesteśmy liderem w sojuszu północnoatlantyckim, politycy przypominają nam co kilka tygodni. Mówi o tym wicepremier minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, mówił także jego poprzednik Mariusz Błaszczak. Ta retoryka i symboliczne liderowanie wydają się być szczególnie istotne w kontekście nieprzewidywalności polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Ale już w przyszłym roku to się może zmienić. Zapowiedzi przedstawicieli polskiego rządu mówią o tym, że w 2026 r. będziemy celować w 5 proc. PKB (w miejsce planowanego 4,7 proc. PKB w 2025 r.), tymczasem Litwini już zapowiedzieli, że od 2026 r. będą na obronność przeznaczać między 5 a 6 proc. PKB.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Biznes
PGZ wreszcie gotowa na amunicję 155 mm
Materiał Promocyjny
Jak wygląda nowoczesny leasing
Biznes
Mało ostrej amunicji, dużo ślepaków. Państwowemu przemysłowi brak ambicji
Biznes
Amerykanie niezadowoleni z decyzji Brukseli. Urzędnikom Trumpa nie podoba się ReArm Europe
Biznes
Prezes PGZ podał się do dymisji
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Biznes
Magiczny efekt Donalda Trumpa. Nagle znalazły się pieniądze na obronność
Materiał Promocyjny
Suzuki Moto Road Show już trwa. Znajdź termin w swoim mieście