O tym, że obecnie pod względem wydatków na obronność liczonych jako odsetek PKB jesteśmy liderem w sojuszu północnoatlantyckim, politycy przypominają nam co kilka tygodni. Mówi o tym wicepremier minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, mówił także jego poprzednik Mariusz Błaszczak. Ta retoryka i symboliczne liderowanie wydają się być szczególnie istotne w kontekście nieprzewidywalności polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Ale już w przyszłym roku to się może zmienić. Zapowiedzi przedstawicieli polskiego rządu mówią o tym, że w 2026 r. będziemy celować w 5 proc. PKB (w miejsce planowanego 4,7 proc. PKB w 2025 r.), tymczasem Litwini już zapowiedzieli, że od 2026 r. będą na obronność przeznaczać między 5 a 6 proc. PKB.
W MON brakuje wolnych środków
Naszym sąsiadom z północnego wschodu możemy tylko pogratulować, że podobnie jak my poważnie podchodzą do zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej i jednocześnie zastanowić się, co zrobić, by także nad Wisłą te wydatki jeszcze podwyższyć. Bo prawda jest taka, że choć obecnie wydajemy dużo, to jednak biorąc pod uwagę umowy na zakup nowego sprzętu, które już zawarliśmy w ostatnich latach (tylko w ubiegłym roku na ponad 160 mld zł), i konieczność wieloletniego płacenia z tym związanego, możliwości nowych zakupów, chociażby większej liczby bojowych wozów piechoty Borsuk czy amunicji 155 mm, są mocno ograniczone.
Czytaj więcej
W ramach mechanizmu ReArm Europe, który przedstawiła KE, pojawia się kwota 800 mld euro. Ale real...
Dlatego warto się cieszyć z tego, że najpewniej uda nam się sięgnąć także w tym obszarze po środki unijne. Rząd podjął decyzję o stworzeniu Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. – Trwają już bardzo konstruktywne rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zasad funkcjonowania tego funduszu w kontekście reguł Krajowego Planu Odbudowy. Mamy też już wstępną zgodę na przesunięcie pieniędzy z KPO do FBiO. Ta decyzja musi być jeszcze formalnie zaakceptowana przez KE oraz przez pozostałe kraje członkowskie UE – informują „Rzeczpospolitą” urzędnicy z Ministerstwa Funduszu i Polityki Regionalnej. Obecnie minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówi o tym, że do tego funduszu ma trafić ok. 25 mld zł. To dużo, ale… mniej niż 20 proc. ubiegłorocznych wydatków Polski na obronność. Dla porównania: wieloletni plan budowy zintegrowanej obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, czyli programy Wisła, Narew i Pilica, będzie kosztować ok. 10 razy więcej.
Zakupy uzbrojenia bez VAT
Drugim strumieniem, który może nam pomóc kupować nowe uzbrojenie, jest Fundusz SAFE, w którym znajdzie się 150 mld euro na nisko oprocentowane pożyczki, a które będzie można spłacać aż przez 45 lat. Oczywiście z tej kwoty będą mogły korzystać wszystkie państwa Unii, ale wydaje się, że realne jest sięgnięcie przez Polskę po nawet 30 mld euro z tej puli.