Od kilku tygodni trwają postępowania, które mogą doprowadzić do zamknięcia ponad 20 aptek należących do sieci franczyzowych. Dzieje się to wskutek swoistego dualizmu prawnego na rynku aptecznym, w ramach którego inspektoraty farmaceutyczne stosują przepisy w sposób odmienny od utrwalonej wykładni UOKiK. Stracą na tym pacjenci, którzy mogą zostać bez bliskiego dostępu do apteki, a także sami farmaceuci, którzy stoją przed perspektywą utraty pracy, źródła dochodu, a w niektórych przypadkach dorobku całego życia.
Czytaj także: Maciej Rogalski: Na rynku aptek musi być konkurencja
Organem badającym kwestie związane z koncentracją podmiotów jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przez lata zdążył wypracować ugruntowaną praktykę interpretacyjną w wielu kwestiach budzących kontrowersje. W znakomitej większości zagadnień z zakresu prawa konkurencji istnienie takiej ugruntowanej praktyki oznacza dla przedsiębiorców pewną jasność co do tego, jakie stany faktyczne lub prawne są dopuszczalne. Sektor apteczny jest odmienny o tyle, że w odniesieniu do niego istnieją szczególne regulacje dotyczące poziomów koncentracji, stosowane przez organy inspekcji farmaceutycznej.
Jedną z bardziej kontrowersyjnych kwestii w tym zakresie jest sprawa franczyzy. Konsekwentnie wyrażane stanowisko UOKiK jest takie, że sama umowa franczyzy nie przesądza o sprawowaniu przez franczyzodawcę kontroli nad franczyzobiorcą, a sami franczyzodawcy – jako niezależni przedsiębiorcy – nie należą z tytułu nawiązania współpracy do grupy kapitałowej franczyzodawcy.
Niestety, organy inspekcji farmaceutycznej, badając zależności pomiędzy podmiotami na rynku aptecznym, często stosują interpretację przepisów odmienną od tej ugruntowanej przez UOKiK i decydują się cofać zezwolenia na prowadzenie apteki franczyzobiorcom, zakładając, że są oni podmiotami kontrolowanymi przez franczyzodawców, bądź tworzą z nimi grupy kapitałowe, co ma znaczenie z punktu widzenia weryfikowania dopuszczalnych poziomów koncentracji określonych w ustawie – Prawo farmaceutyczne.