- Przy granicy jednorodzinnego domku Pani Marii Sąsiedzkiej znajduje się altana śmietnikowa, przy czym od strony ulic ściana altany ma nieco ponad metr wysokości i jest w niej bramka umożliwiająca wywóz śmieci. Pani Maria od lat pilnie sortowała śmieci i uiszczała za to opłatę na rzecz gminy. Na jakość usług nie narzekała. Jednak w pewnym momencie częstotliwość wywozu spadła: śmieci „zmieszane" (ale nie wstrząśnięte) zamiast raz na tydzień były odbierane raz na trzy-cztery tygodnie, a „segregowane suche", zamiast co dwa tygodnie, śmieciarka zaczęła odbierać rzadziej niż raz na miesiąc. Śmietniki Pani Marii i jej sąsiadów zaczęły się przepełniać. Wystające spod klap śmietników worki stały się łatwym łupem dla wron i gawronów. W konsekwencji, po ulicy Pani Sąsiedzkiej zaczęły walać się puste opakowania z rozdziobanych worków, a zapach zrobił się nieciekawy.