Alfred de Musset (1810-1857) przedstawiciel romantyzmu, którego utwory znacznie mniej doceniane były za jego życia, a karierę sceniczną zrobiły po jego śmierci, w Polsce doczekał się wielu realizacji. Dość przypomnieć, że „Barwy uczuć” w reżyserii Przemysława Stippy, były 30. przedstawieniem tego autora w Teatrze Telewizji. Mimo, że było ich tak wiele, to ostatnie miały miejsce wiele lat temu, w połowie lat 90. ubiegłego stulecia („Nie igra się z miłością” – 1993, „Bettina” 1995, „Nie trzeba się zarzekać” 1990). Ostatnia głośna realizacja tego autora w teatrze żywego planu miała miejsce w roku 2011, gdy „Lorenzaccia” wyreżyserował słynny Jacques Lasalle w Teatrze Narodowym w Warszawie. Od tamtego czasu de Musset ustępować musiał pola innym autorom mimo uwodzących francuskim wdziękiem przypowiastek o miłosnych perypetiach. Co warto przypomnieć – wymagają one znakomitych interpretatorów potrafiących wydobyć z nich romantyczny urok bibelotów z odrobiną prawdy życiowej w środku.