Reklama
Rozwiń
Reklama

Aktor Henryk Talar bronił pasażerów WKD

Henryk Talar ujął w kolejce WKD bandytę, który bił pasażera na stacji w Opaczy. Nikt w pociągu nie ruszył mu z pomocą i napastnik uciekł

Publikacja: 06.04.2011 08:47

Aktor Henryk Talar bronił pasażerów WKD

Foto: ROL

Znany aktor stołecznego Teatru Narodowego jechał kolejką WKD w niedzielę późnym wieczorem. Pociąg w kierunku Pruszkowa ze stacji Warszawa Śródmieście odjeżdżał o godz. 22.35.

Przez kwadrans podróż upływała spokojnie. – Gdy kolejka dojeżdżała do  Opaczy, zobaczyliśmy, jak na peronie dwóch bandytów bije mężczyznę. Jeden z nich wskoczył do naszego wagonu, drugi został na stacji – opowiada Maksym Gołoś, jeden z pasażerów.

Zareagował tylko Henryk Talar. Poderwał się  z miejsca i pobiegł do drzwi.  Złapał młodego, śniadego mężczyznę, choć ten przy pasku miał nóż. Bandyta próbował się wyrwać. Szarpał się z aktorem.

– Musiałem zareagować. Komuś działa się krzywda.  Pamiętam, że po śmierci policjanta Andrzeja Struja miałem taką refleksję, co  ja bym w takiej sytuacji zrobił? Czy bym stchórzył? – opowiada aktor. Poprosił jednego z pasażerów, by połączył się z numerem  112. Mężczyzna zadzwonił, reszta podróżnych tylko się przyglądała. Na najbliższej stacji w Michałowicach napastnik wyrwał się Talarowi  i uciekł.

Policja przyznaje, że odebrała wieczorem telefon z prośbą o interwencję w Opaczy. – Ale dzwoniący prosił o przysłanie karetki. Od nas nie chciał pomocy – zapewnia Maciej Karczyński z Komendy Stołecznej Policji. Dodaje, że poszkodowany w każdej chwili może złożyć zawiadomienie, wówczas policjanci zajmą się sprawą.

Reklama
Reklama

W ubiegłym roku na stacjach i w pociągach WKD do podobnych zdarzeń dochodziło średnio co trzeci dzień.

– Bezpieczeństwa pasażerów pilnuje wynajęta przez nas  agencja ochrony. Ochroniarze są na każdej stacji naszej kolei – wyjaśnia Krzysztof Kulesza, rzecznik WKD.

Straż ochrony kolei w 2010 roku zatrzymała 111 bandytów. Wśród nich byli złodzieje, sprawcy rozbojów czy uczestnicy bójek. – Możemy tylko wylegitymować osoby, które łamią prawo, i doprowadzić je na policję. Albo nałożyć grzywnę w wysokości od 20 zł do 500 zł. A jeśli ktoś nie chce przyjąć mandatu, kierujemy wniosek do sądu – tłumaczy st. insp. Paweł Boczek, rzecznik straży ochrony kolei.

Czytaj w Życiu Warszawy Online

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Wielka awaria energetyczna na Pomorzu. Bez prądu mieszkańcy kilku powiatów
Społeczeństwo
MSZ odradza podróże do tego kraju. „Niebezpieczeństwo zawieszenia lotów”
Społeczeństwo
Śnieżyce i silny mróz. Synoptycy nie mają dobrych wiadomości dla Polaków
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama