Jak pisze wydawany w Hamburgu tygodnik, SPD, Lewica i Zieloni zastanawiali się w lecie nad wysunięciem jako wspólnego kandydata na prezydenta Navida Kermaniego - pochodzącego z Iranu pisarza będącego muzułmaninem. Autorom tego pomysłu zależało na wysłaniu sygnału, że Niemcy są krajem tolerancyjnym, otwartym na świat, a centrolewicowy sojusz jest zdolny do działania.
Według "Spiegla" niedawne sukcesy antyislamskiej i antymigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w wyborach do regionalnych parlamentów niemieckich krajów związkowych sprawiły, że "marzenia prysły jak bańka mydlana". - Muzułmanin jako głowa państwa byłby wodą na młyn dla AfD - mówią cytowani przez "Spiegla" czołowi politycy SPD. Od pomysłu zdystansowali się też Zieloni. Kermani ma zbyt mało doświadczenia - ocenił premier Badenii-Wirtembergii Winfried Kretschmann z partii Zieloni.