„Zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię. Wymyśliliśmy sobie historię Polski, jako kraju niezwykle tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości/.../ Trzeba będzie stanąć przed własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów...". To słowa laureatki tegorocznej nagrody Nike, Olgi Tokarczuk, wypowiedziane w TVP Info w programie „Minęła dwudziesta". Uważam, że należy potraktować je poważnie, bo prawdziwa jest zasada, że kiedy nie podejmuje się wysiłku sprostowania pewnych uproszczeń i – w najlepszym razie – skrótów myślowych, przenikają one do świadomości ludzi, stając się oczywistymi oczywistościami, które podejmują w swoich wypowiedziach nawet wysublimowani intelektualiści.