To nie jest biograficzny dokument, z chronologicznie przedstawionym życiem bohatera. Koncentruje się na współczesności 78-letniego dziś aktora, dyrektora Teatru Polskiego w Warszawie, męża i dziadka.
Andrzej Seweryn dyrektor
Zanim ten obraz zrealizowany przez Arkadiusza Bartosiaka powstał, pojawiła się książka – wywiad rzeka z Andrzejem Sewerynem „Ja prowadzę!” Łukasza Klinke i Arkadiusz Bartosiaka, stanowiąca zapis spotkań z aktorem w 2018 roku, kiedy obchodził 50-lecie pracy twórczej.
„Nieważne, jak się nazywam, jestem postacią fikcyjną. Wszelkie podobieństwo do osób żyjących itd. Osiągnąłem w życiu wszystko, co chciałem. Teraz przyszło mi do głowy, by obejrzeć się na innym tle, po polsku mówi się „przejrzeć się w czyichś oczach”. Może się przejrzę” – takim wyznaniem Seweryna z offu rozpoczyna się film. I taki jest ten obraz – pokazuje jego kolejne role, w których zmienia się jak kameleon, z chęcią poddając się zamysłom realizatorów. Towarzyszą mu nie tylko w tak oczywistych miejscach jak teatr, plan filmowy czy gabinet dyrektorski w Teatrze Polskim, ale także w pokoju, w którym odbywa rehabilitację po wyczerpujących wielogodzinnych obowiązkach zawodowych.
Jak refren wybrzmiewają kadry pokazujące Seweryna w samochodzie z nieodłącznym telefonem komórkowym. Sięga po niego nie tylko, by odebrać wiadomości, ale i traktuje telefon jak podręczną pomoc. Gdy padają pytania, na które nie potrafi odpowiedzieć – dzwoni, by uzyskać podpowiedzi od współpracowników, bliskich.
Czytaj więcej
Patrick Wilson znany jest z wielu ról, zarówno w musicalach na Broadwayu jak i wielkobudżetowych...