Rz: Rząd planuje utworzyć Państwową Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności (PIBŻ) łączącą uprawnienia kilku inspekcji. Te mają zniknąć. Czy to dobry pomysł?
Paweł Wojciechowski: Taka reforma jest potrzebna. Projekt ustawy o PIBŻ wyłącza ją spod podwójnego podporządkowania. Obecnie inspekcje podlegają swoim szefom i wojewodzie. Pierwszy sprawuje nadzór merytoryczny, a drugi decyduje o podziale pieniędzy. Po zmianach pozycja Głównego Inspektora Bezpieczeństwa Żywności się wzmocni – będzie samodzielnie decydował o kwestiach finansowych i obsadzie personalnej oraz ponosił za te decyzje osobistą odpowiedzialność. Ponadto znikną spory kompetencyjne między inspekcjami – dotychczas niejednokrotnie trudno było ocenić, kto ma kontrolować daną dziedzinę. Po ujawnieniu przez media pewnych zaniedbań poszczególne inspekcje nie będą się już tłumaczyć brakiem swojej właściwości – po zmianie będzie jasne, kto odpowiada za ewentualne błędy. Przedsiębiorcy zaś będą mogli zgłaszać wszystkie działania i zapytania związane z produkcją żywności i obrotem nią do jednej instytucji, co ułatwi im prowadzenie działalności.