– System wymaga gruntowej przebudowy – podkreślił. Kowalski dodał, że w pierwszej kolejności należy wskazać obszary, w jakich konieczna jest jego naprawa, a w tym kontekście na pierwszy plan wysuwa się kwestia niedofinansowania i kolejek do lekarzy.
– Jako Federacja Przedsiębiorców Polskich przedstawiliśmy już projekt połączenia dwóch składek: zdrowotnej i chorobowej, gdzie mamy z tego tytułu oszczędności ok. 15 mld zł, ale jednocześnie przyspieszamy proces leczenia, bo strona, która będzie zawiadywała tymi pieniędzmi, będzie zachęcała lekarzy do wdrażania czasami droższych procedur, ale tych, które będą szybciej leczyły. W przypadku prostego złamania biodra, leczenie pracownika czasami kosztuje nas 120 tys. zł, a gdybyśmy wdrożyli te metody, które szybciej przywracają go na rynek, można byłoby zdecydowanie zaoszczędzić – tłumaczył Kowalski.
Przewodniczący FPP zwrócił też uwagę na problem szarej strefy w prywatnej służbie zdrowia. – NFZ mówi, że to jest ok. 50 mld zł; izba lekarska wylicza, że nawet 60 mld zł. My przyjęliśmy bardzo ostrożne założenie, że to jest 40 mld zł. Myślę, że tutaj można uporządkować kilka rzeczy – odciążyć kolejki i przenieść część pacjentów do prywatnej służby zdrowia, która jest niedociążona. Polegałoby to na tym, że pacjent mógłby odliczyć 15 proc. wydatków na usługi medyczne – postulował.
Składka koniecznie do zmiany
Kowalski zauważył, że składka zdrowotna w Polsce jest jedną z najniższych w Unii Europejskiej. – Powiedzmy sobie szczerze: jeżeli nie ruszymy składki zdrowotnej, to nie będziemy mieli efektu. My zakładamy, że jeżeli reformy, które wpłyną na pozyskanie środków dla służby zdrowia, nie zostaną wprowadzone, to po wakacjach procedury medyczne przestaną funkcjonować w ogóle dlatego, że ta dziura 30-miliardowa się skumuluje i możemy mieć blackout medyczny – prognozował. Dlatego – wskazał Kowalski. – Federacja Przedsiębiorców Polskich postuluje podniesienie składki zdrowotnej o 0,5 pkt proc. w systemie pracowniczym, co przy minimalnym wynagrodzeniu przekłada się na ok. 30 zł. Organizacja konsultowała takie rozwiązanie ze związkami zawodowymi, które zgodziły się na zaproponowaną podwyżkę „w imię dobrej sprawy”.
Szef FPP wskazał też na wysoki poziom wynagrodzeń w ochronie zdrowia, które w niektórych przypadkach są wyższe niż średnia unijna. – Wyszliśmy z założenia, że żeby system nam się pospinał, nie chcemy mrozić wynagrodzeń, bo to byłoby niezdrowe dla systemu i mogłoby się to źle skończyć, ale proponujemy ich waloryzację taką jak w przypadku rent i emerytur, czyli na poziomie inflacji – powiedział. Jak podkreślił, wyrywkowa rozmowa jedynie o składce zdrowotnej nie prowadzi do niczego dobrego.