List do redakcji: Dajmy szanse prawdzie, ale całej prawdzie

Pokusa odnoszenia korzyści z kłamstwa towarzyszy ludzkości od zarania dziejów.

Publikacja: 05.05.2023 03:00

Dziennikarzom „Rzeczpospolitej” wystarczyło kilka tygodni, aby wykazać bezpodstawność oskarżeń pod a

Dziennikarzom „Rzeczpospolitej” wystarczyło kilka tygodni, aby wykazać bezpodstawność oskarżeń pod adresem kard. Sapiehy i Jana Pawła II, ale zagorzali zwolennicy opozycji, czytający tylko „GW”, nadal je powtarzają.

Foto: Fotorzepa/ Michał Walczak

W opublikowanym przez „Rzeczpospolitą” artykule Krzysztofa Dudka pt. „Dajmy szansę prawdzie” autor zwraca uwagę na zalew kłamstwa w polityce, postulując dopisanie „prawa do prawdy” do listy praw człowieka oraz budowę efektywnego systemu egzekwowania tego prawa. Postulaty moim zdaniem ze wszech miar słuszne, ale wagę tekstu znacząco obniża postawiona diagnoza przyczyn tego stanu rzeczy, których autor upatruje w powstaniu po 2015 roku „moherowej międzynarodówki”, czyli wyborców PiS, Trumpa etc., którzy „nie chcą prawdy, lecz prostych odpowiedzi”. Tę diagnozę uważam za całkowicie chybioną i podam kilka argumentów na rzecz takiej oceny.

Pokusa odnoszenia korzyści z kłamstwa towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Dobitną ilustracją tej tezy jest fakt, że przykazanie „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” znalazło się w Dekalogu. W średniowieczu znanym przykładem politycznego kłamstwa był czarny PR Vlada III Drakuli, szerzony w Europie przez jego przeciwników. „Wsie potiomkinowskie” także nie zostały wymyślone przez zwolenników PiS, a ci którzy pamiętają PRL, pamiętają również potęgę naszego rodzimego kłamstwa.

Czytaj więcej

Krzysztof Dudek: Dajmy szansę prawdzie

Na takim podłożu budowaliśmy III RP, nic więc dziwnego, że prawda nie była i nie jest wartością szeroko cenioną nad Wisłą. PiS tylko pogorszył sytuację, ale charakterystyka „moherowej międzynarodówki” w zakresie korzystania z informacji równie dobrze pasuje do radykalnych zwolenników opozycji. Ci pierwsi opierają swoją wiedzę o świecie głównie na TVP i Republice, a ci drudzy – na TVN i „Gazecie Wyborczej”. Do tego dochodzą odpowiednie źródła internetowe. Dlaczego? Bo ufają „swoim” źródłom, a nie ufają „obcym”. Jest to moim zdaniem zjawisko w pełni symetryczne, wielokrotnie opisywane, skutek uboczny głębi politycznej polaryzacji.

Ostatnio można się było o tym przekonać, obserwując reakcję polskiego społeczeństwa na oskarżenia pod adresem kard. Sapiehy i Jana Pawła II, zawarte w książce Ekke Overbeeka, a spopularyzowane przez „Gazetę Wyborczą” 23 lutego 2023 r. Dziennikarzom „Rzeczpospolitej” wystarczyło kilka tygodni, aby wykazać bezpodstawność tych oskarżeń w dwóch dużych tekstach, ale zagorzali zwolennicy opozycji, czytający tylko „GW”, nadal je powtarzają. Niestety, żyjemy w takim właśnie świecie, więc dopominanie się o prawdę w życiu publicznym jest nakazem chwili, ale najpierw należy dostrzec belkę we własnym oku.

Publicystyka
Jacek Czaputowicz odpowiada premier Beacie Szydło: Reakcja na mój felieton udowadnia, że mam rację
Publicystyka
Marek Migalski: Sławomir Mentzen osiągnął już swój szczyt poparcia
Publicystyka
Monika Kostera i Bartosz Rydliński: Polska nauka potrzebuje „depisyzacji”
Publicystyka
Adrian Burda: Nie demonizujmy młodych mężczyzn. Wyjdźmy naprzeciw ich problemom
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Konfederacja będzie dla obozu demokratycznego trudniejszym konkurentem niż PiS