Odmowa tymczasowego aresztowania Kamila Durczoka spotkała się z falą krytyki. Cześć z niej oparta jest na nieporozumieniu. Czas zmienić nazwę tego środka zapobiegawczego na taką, która nie będzie wprowadzać opinii publicznej w błąd.
Sądy już drugi raz odmówiły prokuraturze zastosowania tymczasowego aresztowania w stosunku do Kamila Durczoka. W pierwszym przypadku, gdy wszczęto postępowanie wobec dziennikarza po tym, jak rozbił auto, prowadząc je pod wpływem alkoholu. W drugim – gdy przedstawiono zarzut sfałszowania podpisu żony pod wekslem, za co może grozić nawet 25 lat więzienia. W obu przypadkach na sąd wylała się fala krytyki. Duża część z niej oparta była na utożsamianiu środka zapobiegawczego, jakim jest tymczasowe aresztowanie, z karą aresztu. Pojęcia te łatwo pomylić. Sprowadzają się bowiem do jednego – pozbawienia osoby wolności. Mają one także łudząco podobne nazwy.