Reklama

Matlak, Ujazdowski: Prezydencja może posłużyć stworzeniu nowego modelu polskiego członkostwa w Unii

Możemy przejść od modelu bardziej pasywnego członkostwa w Unii Europejskiej do modelu twórczego, w którym kształtować będziemy przyszłość jednolitego rynku, unijnej polityki bezpieczeństwa i energetycznej – to wszystko raczej z zyskiem niż stratą dla naszej suwerenności.
Siedziba Komisji Europejskiej. Polska prezydencja przypadnie na początek nowej kadencji prac KE

Siedziba Komisji Europejskiej. Polska prezydencja przypadnie na początek nowej kadencji prac KE

Foto: Adobe Stock

Choć sama prezydencja trwa zaledwie pół roku i służy koordynowaniu prac tylko jednej z unijnych instytucji, to tym razem może ona być czymś znacznie więcej: próbą takiego „ustawienia” polityk europejskich na kolejną kadencję instytucji unijnych, by działały one długoterminowo na korzyść naszego kraju. Przypada ona na początek nowej kadencji prac Komisji Europejskiej, a to oznacza możliwość wpłynięcia na jej prace w wielu ważnych dla nas obszarach: budżecie, rozszerzeniu i wiążącej się z nim rewizji głównych polityk unijnych.

Jak połączyć zaufanie do integracji europejskiej z ambicją dbania o własne interesy

To może także być moment na rozpoczęcie dyskusji na temat dwóch polityk, które zostały przyjęte niechętnie przez społeczeństwa europejskie: polityki klimatycznej (chodzi głównie o obciążenia dla zwykłych obywateli, mniejszych firm oraz rolników w związku z Zielonym Ładem) oraz polityki migracyjnej. Ponadto nasza prezydencja wydarzy się po prezydencji węgierskiej, która jest bojkotowana ze względu na złe relacje Viktora Orbána z Brukselą, co zwiększa jej rolę.

Czytaj więcej

Polska na czele UE od 1 stycznia. Jaka będzie ta prezydencja?

Pierwsze lata po naszej akcesji do Unii to czas silnej obecności poglądu części polskiej elity, że większość rozwiązań unijnych jest dla nas automatycznie dobra. Z kolei w latach rządów PiS-u przekonywano opinię publiczną, że Unia kwestionuje podstawy naszej suwerenności. Oba podejścia są mało produktywne. Polsce potrzeba polityki łączącej zaufanie do integracji europejskiej z ambicją dbania o własne interesy i zdolnością do ich wpisania w ramy polityki europejskiej.

Jakie możliwości daje prezydencja Polski w Unii Europejskiej

Wypada podkreślić, że nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o znaczenie interesów narodowych w kształtowaniu polityki UE – te są obecne zarówno w instytucjach międzyrządowych (Rada Unii i Rada Europejska), jak wspólnotowych (Komisja i europarlament), a umiejętność budowania sojuszy i zawierania kompromisów jest dziś podstawowym instrumentem prowadzenia polityki w krajach europejskich. Prezydencja jest zatem sprawdzianem, czy stać nas na twórczą politykę europejska.

Reklama
Reklama

Przyjrzyjmy się kluczowym politykom europejskim z punktu widzenia polskiego interesu i możliwości, jakie daje prezydencja.

Bezpieczeństwo. Prezydencja mogłaby więc być dobrą okazją, by wzmocnić pozycję krajów o słabiej rozwiniętych przemysłach obronnych

Rząd słusznie uczynił szeroko rozumiane bezpieczeństwo priorytetem prezydencji. Choć pierwszeństwo z polskiego punktu widzenia ma NATO, imperializm Rosji każe nam zabiegać o drugą polisę ubezpieczeniową. Unia bardzo zwiększyła swoją aktywność w tym obszarze po inwazji Rosji na Ukrainę, ale to w dalszym ciągu nie jest wiele. W dodatku zwrot pieniędzy z jej najważniejszego instrumentu – European Peace Facility – dla krajów, które zakupiły broń Ukrainie, jest blokowany od roku przez Węgry. Instrumenty finansowe kontrolowane wspólnotowo są dość małe, choć potencjalnie obiecujące – jak te dotyczące wspierania produkcji broni – ale tu Polska znów wypada słabo i jeśli nie podejmiemy środków, by wzmocnić umiejętność pozyskiwania pieniędzy przez nasz sektor obronny, nie będziemy beneficjentami tej polityki.

Ważne jest uspołecznienie prezydencji – na pochwałę zasługuje stworzenie rady organizacji pozarządowych przy prezydencji

Prezydencja mogłaby więc być dobrą okazją, by wzmocnić pozycję krajów o słabiej rozwiniętych przemysłach obronnych – tak, by główne wsparcie nie trafiało wyłącznie do Francji i Niemiec, których pozycja w tym obszarze jest zdecydowanie najsilniejsza. Możemy także uczestniczyć w takim kształtowaniu wspólnej polityki obronnej, by była ona widziana jako komplementarna wobec relacji transatlantyckiej, a nie – jak chciałaby Francja – by ją zastępowała.

Rozszerzenie. Wstąpienie Ukrainy do Unii jest polską racją stanu

Znalezienie się Kijowa w szarej strefie albo pod kontrolą Rosji to żywotne zagrożenie dla polskiej suwerenności. Ostatnie lata pokazały zarówno wielkie wsparcie polityczne i militarne obu naszych ekip rządowych dla Ukrainy, jak i wyraźne konflikty, jeśli chodzi o obszary, w których interesy naszych krajów były sprzeczne. Tu ważna jest praca nad szybkim systemowym mechanizmem rozwiązywania podobnych sporów przy zachowaniu priorytetu dla polskiego interesu, ale także z uznaniem, że Ukraina nie jest w sytuacji normalnej. Polityka staje nieraz przed wyborem między dobrymi celami.

W tym przypadku chodzi o świadomość, że napięcia na linii Kijów–Warszawa nie podważają tezy o tym, że niezależność Ukrainy wzmacnia bezpieczeństwo Polski i naszego regionu. W sensie praktycznym polska prezydencja może i powinna otworzyć pierwsze rozdziały negocjacji: zgodnie z metodologią rozszerzenia będą one dotyczyć rządów prawa. Ważna będzie także wspólna praca nad przyszłością polityk, w których nasz interes jest rozbieżny, w szczególności dotyczących rolnictwa i dotyczących dostępu ukraińskich przewoźników do europejskiego rynku przy świadomości dwóch szerszych kontekstów: wojny oraz ogólnego bilansu ekonomicznego w kontaktach z Ukrainą, który jest dla Polski jednoznacznie pozytywny. 

Reklama
Reklama

Perspektywa budżetowa. Priorytetem prezydencji będzie konkurencyjność

Pierwszy projekt wieloletniej perspektywy budżetowej zostanie zaprezentowany właśnie w przyszłym roku i będzie proponować wydatki dla Unii w mniej przyjaznym kontekście zewnętrznym. Wiele wskazuje na to, że spójność będzie dla państw europejskich mniejszym priorytetem niż konkurencyjność (o czym świadczy wielkie zainteresowanie raportem Maria Draghiego z tym właśnie przesłaniem), co może być dla nas szansą, pod warunkiem promowania własnej wizji jednolitego i konkurencyjnego rynku. Takiej, która chce znieść przerost regulacji prawnych i protekcjonizm gospodarczy niektórych państw Europy Zachodniej. 

Trzeba liczyć się także z bardziej konkursowym i warunkowym charakterem nowych funduszy – jeśli mielibyśmy konkurować z głównymi państwami Unii, musimy lepiej przygotować się do pozyskiwania funduszy naukowych i innowacyjnych. 

Zielony Ład. Realny wpływ na legislację ekologiczną UE powinien być naszym najwyższym priorytetem

Protesty przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i sondaże opinii publicznej jasno pokazują niechęć obywateli do rozwiązań Zielonego Ładu, które uderzają w zwykłych obywateli – to element, który wymaga korekty, jeśli chcemy zachowania ambitnej polityki ekologicznej, która jest w naszym interesie, pod warunkiem zdecydowanego zwiększenia funduszy na sprawiedliwą transformację, o które zabiegał Jerzy Buzek, a które mogą pełnić bardzo ważną rolę w odchodzeniu od najbardziej dla środowiska szkodliwych źródeł energii.

Czytaj więcej

Michał Gulczyński: Kiedy nierówność działa na niekorzyść mężczyzn, Unia Europejska nie widzi problemu

Realny wpływ na legislację ekologiczną UE powinien być naszym najwyższym priorytetem w instytucjach europejskich: przykładem problemu, z którym się mierzymy, jest kwestia regulacji dotyczących produkcji baterii litowo-jonowych, które premiują kraje najmniej zanieczyszczające środowisko. Polska, z najgorszym miksem energetycznym w UE (w 2023 r. 63 proc. naszej energii elektrycznej pochodziło ze spalania węgla), jest tu w złej sytuacji. Kraje takie jak Francja, z dominującym udziałem elektrowni jądrowych w produkcji energii, mogą na niej skorzystać najbardziej. Tu zasada sprawiedliwej transformacji jest zagrożona, a przezwyciężenie tego wymaga od nas aktywnej polityki prowadzonej z wyprzedzeniem. 

Nowy modelu polskiego członkostwa w Unii

Prezydencja może więc posłużyć stworzeniu nowego modelu polskiego członkostwa w Unii. Od modelu bardziej pasywnego (mimo chlubnych wyjątków w rodzaju Partnerstwa Wschodniego, Unii Energetycznej i Funduszu Sprawiedliwej Transformacji) możemy przejść do modelu twórczego, w którym kształtować będziemy przyszłość jednolitego rynku, unijnej polityki bezpieczeństwa i energetycznej – to wszystko raczej z zyskiem niż stratą dla naszej suwerenności.

Reklama
Reklama

Z tego punktu widzenia ważne jest uspołecznienie prezydencji – na pochwałę zasługuje stworzenie rady organizacji pozarządowych przy prezydencji. Byłoby znakomicie, gdyby mogła ona działać także po jej zakończeniu i skupiać się na współpracy przy kształtowaniu naszej polityki europejskiej.

Autor

Michał Matlak

Doradca w Parlamencie Europejskim, związany z Europejskim Centrum Badań Ustrojowych UŁ i Instytutem Demokracji Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego

Autor

Kazimierz M. Ujazdowski

Senator RP, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, współzałożyciel ośrodka eksperckiego Centrum Dobrego Państwa, dyrektor Europejskiego Centrum Badań Ustrojowych przy Wydziale Prawa i Administracji UŁ

analizy
Michał Kolanko: Czy istnieje PiS poza Jarosławem Kaczyńskim?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
felietony
Jan Zielonka: Sprawczość za wszelką cenę
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama