Coraz silniejszy polski głos w NATO

Po raz pierwszy od rozpadu Układu Warszawskiego pojawiło się realne zagrożenie ze strony Rosji wobec jej sąsiadów. Zauważają to też nasi sojusznicy z krajów odległych od Rosji – mówi Bogdan Klich szef MON

Aktualizacja: 30.10.2008 08:20 Publikacja: 30.10.2008 01:02

Coraz silniejszy polski głos w NATO

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

[b]Rz: Ministerstwo Obrony pracuje nad profesjonalizacją polskiej armii. Prezydentowi podoba się sposób, w jaki przeprowadza pan tę operację?[/b]

[b]Bogdan Klich:[/b] Nie znam opinii prezydenta. Istnieją różnice zdań między MON a BBN odnośnie do tempa profesjonalizacji, warunków finansowych tego programu czy liczebności sił zbrojnych.

[b]Różnice zdań to mało powiedziane. Szef BBN Władysław Stasiak mówi wprost: ta operacja jest „nieprzygotowana i fatalnie prowadzona”.[/b]

Minister Stasiak nie ma chyba wystarczającej wiedzy na temat naszych dokonań i planów. Podejrzewam, że z tego powodu wypowiada krytyczne opinie. MON zrobiło dużo, by BBN dostał pakiet informacji: rządowy program profesjonalizacji, załączniki, które mówią o finansowaniu, warunkach kadrowych itd. Przed kilkoma tygodniami przez dwie godziny rozmawiałem z panem Stasiakiem o szczegółach. Uważam, że te informacje powinny wystarczyć BBN do tego, by zaaprobować te plany i uznać je za rzetelnie przygotowane.

[b]Szef BBN martwi się, czy polska armia nie będzie miała zbyt mało żołnierzy.[/b]

Nie będzie zasadniczych zmian. W tej chwili armia liczy 124 tysiące żołnierzy. Do końca roku 2010 w służbie zawodowej ma ich być o 4 tysiące mniej. Jednocześnie prawie 40 tysięcy żołnierzy z poboru zastąpimy zawodowcami, co znacznie zwiększy potencjał bojowy naszej armii.

[b]Polska zakończyła misję w Iraku. Może warto było jeszcze zostać i spróbować zrobić jakiś biznes na tej misji? Generał Stanisław Koziej przekonuje, że wychodzimy w nieprzemyślanym strategicznie momencie.[/b]

Rok temu, zaraz po powołaniu rządu Donalda Tuska, uznaliśmy, że polityczne cele misji zostały osiągnięte. Od listopada zeszłego roku nie było poważnych potyczek między naszymi żołnierzami a siłami przeciwnika. To potwierdza fakt, że działania polskich wojsk na tyle ustabilizowały sytuację, że można było się wycofać. Co do korzyści gospodarczych, to ubolewam, że ich nie ma. Ale by je osiągnąć, należało rozmawiać o nich z Amerykanami, zanim polscy żołnierze udali się do Iraku, czyli w roku 2003. Wraz z upływem miesięcy i lat margines negocjacyjny się zawężał.

[b]Na korzyści gospodarcze nie możemy liczyć w Afganistanie. W czwartek Polacy oficjalnie przejmują prowincję Ghazni. Dlaczego chcieliśmy odpowiadać za całą prowincję?[/b]

Przede wszystkim w górę idą nasze akcje na natowskiej giełdzie. Przed rokiem byliśmy na dziewiątym miejscu na liście rankingowej krajów biorących udział w operacji ISAF. Teraz jesteśmy na siódmym. Ten awans wiąże się z większą liczbą żołnierzy oraz lepszym ich wyposażeniem. W NATO zauważono, że wysłaliśmy do Afganistanu osiem śmigłowców. Drugim skutkiem jest większe bezpieczeństwo Polaków, bo ta sama liczba żołnierzy i sprzętu jest skoncentrowana na mniejszym terytorium. Polacy dostali więcej rosomaków – do których talibowie podchodzą z respektem – oraz nowe samochody opancerzone typu MRAP.

[b]Jak żołnierze mogą czuć się bezpieczniej, skoro po Nangar Khel boją się prokuratorów bardziej niż talibów?[/b]

Wprowadziliśmy nowe zasady meldowania Żandarmerii Wojskowej o użyciu broni. Rozluźniliśmy więc obcisły gorset, który wcześniej był nakładany na żołnierzy. Mogą już mieć poczucie, że nie będzie za nimi krok w krok podążał żandarm bądź wojskowy prokurator, badając, czy użycie broni było uzasadnione. Dowódca oddziału ma teraz obowiązek meldować o użyciu broni tylko, jeśli zostały poszkodowane osoby cywilne lub gdy naruszono ich mienie.

[b]Talibowie w Ghazni są coraz silniejsi. Na ich żądanie zamknięto już ponad 50 szkół i wyłączono nadajniki telefonii komórkowej. Misja 1600 żołnierzy w tak trudnym terenie brzmi jak mission impossible. Czy rząd zwiększy liczbę żołnierzy w Afganistanie?[/b]

Na pytanie, czy 1600 żołnierzy wystarcza do realizacji tej misji, będziemy mogli odpowiedzieć za kilka miesięcy, gdy zobaczymy, jak radzą oni sobie z zadaniami. Musimy przetestować nasz kontyngent nie tylko w warunkach zimowych, kiedy zwykle spada liczba zamachów, ale też na wiosnę, gdy przeciwnik wraca do ofensywy. Wtedy wyciągniemy wnioski z misji i zdecydujemy, czy potrzebni są dodatkowi żołnierze.

[b]A może lepiej trzymać żołnierzy w kraju? Podziela pan niepokój szefa MSZ Radosława Sikorskiego w sprawie szybko zbrojącej się Rosji?[/b]

Wyciągamy wnioski o charakterze wojskowym z rosyjskiej operacji w Gruzji. Chodzi zwłaszcza o fakt, że oto po raz pierwszy od rozpadu Układu Warszawskiego pojawiło się realne zagrożenie ze strony Rosji wobec jej sąsiadów. Zauważają to też nasi sojusznicy z krajów odległych od Rosji. Podkreślają oni znaczenie art. 5. traktatu waszyngtońskiego dla sojuszu, co nie miało miejsca przed rosyjską interwencją w Gruzji.

[b]Prezydent Miedwiediew sugeruje, że Rosja nie wybaczy nam wsparcia Gruzji. Ostatnio rosyjskie media pisały o polskiej broni u czeczeńskich bojowników. Mówił pan, że to dziennikarska prowokacja. Obawia się pan, że podobnych prowokacji będzie więcej?[/b]

Mam nadzieję, że w kwestii rakiet typu Grom naszym rosyjskim partnerom wystarczy komunikat polskiego MSZ, który jednoznacznie opisał nasze stanowisko w tej sprawie. Mam nadzieję, że następnych tego typu „odkryć” już nie będzie. Ufam, że nasze stosunki z Rosją będą z czasem coraz normalniejsze. W interesie Moskwy nie leży antagonizowanie się z NATO jako całością, a polski głos w sojuszu w ostatnich miesiącach ma coraz większe znaczenie.

[b]To dlaczego NATO wciąż nie ma konkretnych scenariuszy obrony Polski? [/b]

To taka materia, o której należy milczeć. Milczenie nie znaczy jednak, że nic się w tej sprawie nie dzieje. Podstawą do wiary w skuteczność sojuszu północnoatlantyckiego jest zobowiązanie polityczne zawarte w traktacie waszyngtońskim i fakt, że NATO dysponuje siłami, które zostały wyznaczone do szybkiej odpowiedzi w przypadku zagrożenia któregokolwiek z krajów członkowskich.

[b]Czy prawdziwe są informacje, że NATO wymogło na polskich szefach sztabu, by nawet w zaciszu sztabowych pokoi nie ćwiczyli ataku ze strony Rosji, bo byłoby to niepoprawne politycznie?[/b]

Nie znam takich oczekiwań ze strony NATO. Jesteśmy przygotowani na rozmaite scenariusze zagrożeń ze strony krajów, które nie są naszymi sojusznikami.

[b]Oprócz NATO filarem polskiej obronności mają być USA. Jak duże są opóźnienia w sprawie budowy tarczy antyrakietowej w Polsce?[/b]

Nie można mówić o opóźnieniach, bo dopiero wyznaczamy tzw. mapę drogową. Jestem przekonany, że zobowiązania zapisane w umowie o bazie i dołączonej do niej deklaracji politycznej zostaną dotrzymane. Prowadzimy rozmowy o uzupełniającej umowie SOFA dotyczącej pobytu amerykańskich żołnierzy w Polsce, o porozumieniach wykonawczych do umowy o bazie oraz o stacjonowaniu w naszym kraju antyrakiet Patriot. Umowy dotyczące tych trzech spraw muszą być podpisywane równolegle.

[b]Latem politycy mówili, że patrioty pojawią się pod Warszawą już na początku 2009 roku. Rozumiem, że nie ma już na to szans?[/b]

Zgodnie z porozumieniem politycznym wyrzutnie antyrakiet powinny pojawić się w Polsce do końca 2009 roku. W kwestii dokładnego terminu obie strony są elastyczne, bo nie przewidujemy, by rok 2009 był dla Polski specjalnie trudnym czasem. Trzeba dobrze przygotować przyjęcie patriotów tam, gdzie będą najlepiej spełniać swoją rolę. Stolica jest centrum politycznym, administracyjnym i wojskowym kraju i uważam, że od niej powinno się rozpocząć proces tworzenia naszego systemu antyrakietowego.

[b]Sondaże wskazują, że ogromną szansą na wygraną w USA ma Barack Obama, który przed rozpoczęciem budowy elementów tarczy chce przetestować cały system. Czy może się okazać, że budowa silosów w Polsce bardzo się opóźni?[/b]

Nie wiemy, kto wygra wybory prezydenckie w USA. Jeśli wygra John McCain, wydaje się, że dotychczasowa polityka będzie kontynuowana. Nie widzę tu żadnych zagrożeń. W przypadku zwycięstwa Baracka Obamy na pewno trzeba się liczyć z tym, że będzie on chciał dokonać przeglądu zaangażowania USA w różnych punktach świata. Nie sądzę jednak, by zniknęły obawy USA przed atakiem rakietowym ze strony Iranu. To pozwala zakładać, że nowa administracja będzie respektować amerykańskie zobowiązania. Według ekspertów dojdzie po prostu do przetestowania zdolności technologicznych programu obrony przeciwrakietowej. Jest on jednak realizowany już dziesiąty rok, a jego źródła tkwią w inicjatywie zbrojeń SDI jeszcze za rządów Ronalda Reagana. Nie sądzę więc, by Amerykanie zrobili krok w tył. Wszystko wskazuje na to, że bez względu na to, kto wygra wybory w Ameryce, zobowiązania USA względem Polski i Czech będą dotrzymywane.

[b]Obok Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego jest pan najlepiej ocenianym członkiem rządu. Sądzi pan, że ten wynik sprawi, iż premier zapomni o wpadce z chorobą pilota, która miała uniemożliwić prezydentowi lot na szczyt w Brukseli?[/b]

Cieszę się ogromnie z tej oceny, bo to świadectwo tego, że opinia publiczna docenia moje starania, byśmy jako naród byli lepiej chronieni. Tamten niefortunny incydent pozostaje wciąż w mojej pamięci jako potwierdzenie zasady, że słowa w polityce często zaczynają żyć własnym życiem i nabierają takiego znaczenia, jakiego wypowiadający nigdy nie zakładał.

[b]Ponoć z tego powodu został pan ostro skarcony. Czy pilot dostał wtedy rozkaz: zachorować marsz?[/b]

Nie. Pilot naprawdę był chory.

[b]Czy w takim razie przybędzie pilotów i samolotów?[/b]

W tej chwili szkolony jest kolejny dowódca załogi samolotu Tu-154. Za trzy tygodnie powinniśmy już mieć trzy załogi. Muszą też być sprawne i nowoczesne samoloty. Dlatego kilkanaście tygodni temu podjęliśmy polityczną decyzję o pilnym zakupie samolotów średniej wielkości. W większości respektujemy w tym zakresie ustalenia poprzedniego rządu. Zmniejszyliśmy tylko liczbę maszyn i zamiast sześciu kupimy cztery. Procedura przetargowa powinna się rozpocząć jeszcze w tym roku i zakończyć w roku przyszłym. Będą one też służyć do ewakuacji polskich obywateli czy żołnierzy.

[ramka]Zapis rozmowy

[link=http://www.rp.pl/artykul/211943.html]"Polacy nie muszą się bać strzelać"[/link][/ramka]

Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Wojna handlowa Trumpa. Samobój Ameryki
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Prima aprilis, czyli dzień kłamstwa. A gdyby tak zorganizować dzień prawdy?
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Amerykańska fantazja według Trumpa – niebezpieczna i okrutna
analizy
Mentzen odpala protokół Korwina. Już raz pogrążył Konfederację
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Sławomir Mentzen chce płatnych studiów. Ile naprawdę kosztuje edukacja w Polsce?
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?