– Rozpoczynamy bardzo ważne dwa dni dla bezpieczeństwa świata, Europy i dla bezpieczeństwa Polski. Sprawa bezpieczeństwa i wzmacniania naszych granic to dla Polski sprawa priorytetowa. UE z NATO się uzupełnia i wzmacnia swoje armie narodowe. Biała księga stanowi fundament do rozwoju naszych zdolności. Mamy strategię, ale sama strategia nas nie obroni przed zagrożeniami. Musimy tę strategię wdrażać w życie – mówił w środę wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiadając Forum Bezpieczeństwa UE, która ma być poświęcone m.in. niedawno opublikowanej białej księdze. To unijna koncepcja, która m.in. zakłada stworzenie Funduszu Pożyczkowego SAFE, w którym na pożyczki na uzbrojenie dla krajów członkowskich zarezerwowano 150 mld euro.
Litwa, Szwecja i Finlandia zwiększą wydatki na obronność
Jednak kluczowym problemem jest brak europejskich zdolności do samodzielnej obrony przed Rosją i jasne stanowisko Stanów Zjednoczonych, że Europejczycy muszą zrobić w tej sprawie więcej. I choć z Waszyngtonu te komunikaty o nierównym rozłożeniu ciężarów finansowych płyną już od kilkunastu lat, można odnieść wrażenie, że z nielicznymi wyjątkami dopiero po rozpoczęciu drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa dotarły one do sojuszników w Europie. Wcześniej oprócz Polski żaden z krajów nie podniósł swoich wydatków na obronność do co najmniej 4 proc. PKB, a według szacunków NATO tylko nieliczne (oprócz Polski, USA, Estonii, Łotwy i Grecji) osiągnęły pułap 3 proc. PKB.
Tymczasem w ostatnich tygodniach mamy prawdziwy wysyp deklaracji o dużym zwiększaniu wydatków na obronność. I tak w połowie stycznia prezydent Litwy Gitanas Nausėda zapowiedział, że od 2026 r. do co najmniej 2030 r. wydatki naszego sąsiada na obronność sięgać będą 5-6 proc. PKB. Z kolei premier Szwecji Ulf Kristersson tydzień temu zapowiedział, że do 2030 r. Szwecja na obronność będzie wydawać 3,5 proc swojego PKB. Obecnie jest to nieco ponad 2 proc. We wtorek rząd Finlandii zapowiedział, że w 2029 r. ten kraj przeznaczy 3 proc. PKB na obronność.
Południe Europy nie pali się do wydatków na armie
Ale ten trend nie dotyczy tylko krajów bałtyckich i nordyckich. Także Niemcy, którzy mają największą gospodarkę w UE, zapowiedzieli pakiet zwiększający wydatki na obronność. W ciągu najbliższych 10 lat ma to być dodatkowe 500 mld euro, co stanowi nieco więcej niż obecnie wydają rocznie wszyscy europejscy sojusznicy NATO i Kanada. By wydawać tak gigantyczne pieniądze, Republika Federalna ma porzucić swoją politykę niezadłużania się.
Czytaj więcej
W 2024 r. najpewniej dziewięciu z 32 członków sojuszu nie wyda zalecanych 2 proc. na obronność. P...