Wychował się przy cmentarzu, dziś wskrzesza psy

I śmiech, i wzruszenie, i odkopywanie martwych zwierząt, i odpadający psu ogonek – takie rzeczy tylko u Tima Burtona.

Publikacja: 25.08.2013 01:01

Rysunek autorstwa Tima Burtona

Rysunek autorstwa Tima Burtona

Foto: Bloomberg

55 lat kończy dziś reżyser filmowy Tim Burton.

Tekst z archiwum tygodnika "Uważam Rze"

Znakiem rozpoznawczym stylu amerykańskiego reżysera jest jego fascynacja stylistyką i literaturą wiktoriańskiego gotyku oraz malarstwem romantycznym. W świetnym, rozgrywającym się współcześnie „Frankenweenie" – dla dzieci i dorosłych – powrócił do animacji poklatkowej (aby lalka w takim filmie przesunęła się o pół milimetra, potrzeba 12 godzin pracy). A że potrafi przy jej pomocy wyczarować małe arcydzieło, pokazał już wcześniej, siedem lat temu, w „Gnijącej pannie młodej".

Ten mężczyzna o duszy dziecka dorastał w kraju, gdzie od każdego oczekuje się przede wszystkim normalności. Kto się wyłamuje, musi się liczyć z niezrozumieniem. Reperkusje poczucia obcości odbijają się echem w każdym obrazie Burtona, również we „Frankenweenie". Stary, mądry profesor Rzykruski, imigrant uczący przedmiotów ścisłych w szkole głównego bohatera Victora Frankensteina, mówi rodzicom chcącym usunąć go z posady, że „boją się tego, czego nie rozumieją, jak pies boi się błyskawicy i baloników".

Burtonowi udało się nie tylko obronić swoją inność, ale nawet przebić do czołówki twórców z Hollywood. Na szczęście dla nas, kinomanów, autor „Soku z żuka" i „Edwarda Nożycorękiego" nie przejął się tym, że nieco odstaje od przeciętnych zjadaczy kotletów wołowych uwięzionych w bułce i zachwyca nieskrępowaną potęgą wyobraźni, wciąż karmiącej się dziecięcymi zmorami i koszmarami: „Kiedy jesteś dzieckiem, myślisz, że wszystko jest dziwne właśnie dlatego, że jesteś dzieckiem. Potem dorastasz i orientujesz się, że wszystko naprawdę jest dziwne" – powiada Burton.

Dom rodzinny z jednej strony przylegał do cmentarza, na którym Tim często się bawił, a z drugiej do lotniska. Dziwni rodzice zamurowali mu dwa okna w pokoju, zostawiając jedynie szczelinę.

Po ukończeniu liceum Burton zdobył stypendium w ufundowanym przez Disneya California Institute of Arts i zdecydował, że zostanie animatorem. Sfrustrowany rysowaniem lisków zaczął cierpieć na hipersomnię. Przełom nastąpił po nakręceniu krótkiego metrażu aktorskiego „Frankenweenie" z udziałem m.in. znanej z głównej roli w „Lśnieniu" Shelley Duvall i małej Sofii Coppoli w 1984 r., który bardzo się spodobał Stephenowi Kingowi. I teraz, po niemal trzech dekadach, ta sama opowieść o chłopcu ciekawym świata i eksperymentującym z żywiołami śmieszy oraz wzrusza. Victor, niczym jego dorosły literacki przodek i tytułowy bohater powieści Mary Shelley, wskrzesza. Ale na mniejszą skalę – swojego ukochanego, potrąconego przez samochód psa Korka.

We „Frankenweenie" Burton sięga do przeżyć z dzieciństwa i składa hołd – jakże błyskotliwie, z jakim poczuciem humoru – klasycznym, czarno-białym horrorom. Pokazuje, że miłość jest nie tylko aż po grób, ale czasem i dłużej.

Grudzień 2012

Zwiastun filmu "Frankenweenie"

Zwiastun filmu "Gnijąca panna młoda"

Film
CBA w PISF. Polskie kino czeka na nowe władze
Film
Waters, Gilmour i Pink Floyd znowu razem
Materiał Partnera
Warszawa stanie się stolicą ponadczasowego kina
Film
Mia Wasikowska odbierze nagrodę „Pod prąd” na Gali Otwarcia Mastercard OFF CAMERA 2025
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Film
Polscy filmowcy czekają na szefa swojego instytutu