W sprawie, która trafiła do SN, sądy karne uznały kierowcę za winnego umyślnego naruszenia zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Prowadził pojazd w mieście, w kierunku skrzyżowania, z prędkością nie mniejszą niż 50 km/h, gdzie dopuszczalna wynosiła 40 km/h. Niewłaściwie obserwował drogę, nie zachował szczególnej ostrożności w warunkach utrudnionej widoczności związanej z porą nocną oraz deszczem i doprowadził do potrącenia pieszego (powoda). Ten ostatni przekraczał jednak jezdnię w miejscu niedozwolonym, z jej lewej strony na prawą. Na dodatek był w stanie nietrzeźwości i wszedł na jezdnię spoza parkujących przy jezdni samochodów, w wyniku czego doznał obrażeń ciała, które spowodowały u niego ciężką długotrwałą chorobę. Kierowca został za to skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu.
W chwili wypadku powód miał troje niepełnoletnich dzieci, obecnie mieszka sam w bardzo złych warunkach, nie potrafi odpowiednio zadbać o siebie (np. ugotować sobie posiłku), jest niezdolny do wykonywania pracy zarobkowej.
Czytaj więcej
Sąd Najwyższy chce otrzymać stanowisko prokuratora generalnego w sprawie zagadnienia dotyczącego...
W jakim zakresie poszkodowany przyczynił się do wypadku? Jak ocenić czynniki, które musi brać pod uwagę kierowca
Oceniając to zdarzenie, Sąd Okręgowy wskazał, że zachowanie zarówno kierowcy, jak i poszkodowanego było sprzeczne z prawem o ruchu drogowym. Przyjął, że powód przyczynił się w 50 proc. do wypadku i w tej proporcji zmniejszy mu zasądzone świadczenia, w tym zadośćuczynienie wymierzone na 450 tys. zł (zmniejszono je zatem do 225 tys. zł).
Sąd Apelacyjny w Łodzi zmniejszył poziom przyczynienia się powoda do 30 proc. Wskazał, że SO stracił z pola widzenia fakt, iż kierowca ponosi szczególny rodzaj odpowiedzialności tzw. obiektywnej (niewymagającej wykazania mu winy). Nie tylko przekroczył dozwoloną prędkość, ale zupełnie nie dostosował jej do panujących warunków drogowych, mimo że miejsce zdarzenia było oświetlone i powód przed potrąceniem przebył znaczny odcinek jezdni. A fakt, że ten ostatni pojawił się w miejscu nieprzeznaczonym do przekraczania jezdni i zza zaparkowanych samochodów, nie ma charakteru zdarzenia nadzwyczajnego, jest to bowiem częstą praktyką pieszych, więc tym bardziej musi być brane pod uwagę przez kierowców nawet w godzinach późnowieczornych.