Od kilku tygodni mamy do czynienia z – delikatnie mówiąc – bardzo dynamiczną polityką handlową Stanów Zjednoczonych. Jaki to ma wpływ na działalność Airbusa?
Pięć lat temu już były napięcia handlowe między Unią Europejską a USA i dotyczyły one rynku samolotów pasażerskich. Światowa Organizacja Handlu początkowo orzekła na korzyść Boeinga, potem na korzyść Airbusa, a w połowie 2021 r. ostatecznie zniesiono 10-procentowe cła, jakie początkowo zostały nałożone. Mówię o tym, ponieważ rzeczywiście działamy w dynamicznym otoczeniu gospodarczym. Które, na razie, jeszcze nas nie dotyczy.
Ale przecież w handlu stalą i aluminium USA już nałożyły 25-procentowe cła.
Rzeczywiście cła na stal i aluminium już są, ale mają jedynie niewielki wpływ na nasze ceny produkcji. To, co zmieniłoby naprawdę sytuację, to cła na całą wymianę handlową między UE i USA. Lotnictwo i przemysł kosmiczny nie są w tej chwili obciążone jakimikolwiek cłami. Niemniej jednak już w tej chwili w naszej branży wiele się dzieje, nastąpiły przetasowania między kooperantami przede wszystkim w USA, UE i Wielkiej Brytanii.
Jeśli więc ten przemysł zostanie dotknięty przyszłymi cłami, będziemy musieli dokładnie przeanalizować, jaki jest to rodzaj ceł, czego dokładnie dotyczą, w jaki sposób oddziałują na rynek w porównaniu z obecnie obowiązującymi zasadami, i oczywiście, w jaki sposób Unia Europejska odpowie na takie posunięcia i czy odpowie. A jeśli tak, to w jakiej formie.
Czytaj więcej
Koalicja kilkunastu najważniejszych firm i organizacji amerykańskiej branży lotniczej apeluje do...
Przyglądamy się więc najrozmaitszym scenariuszom, prognozujemy, co może się wydarzyć. I z tego, co widzimy, wynika, że to firmy amerykańskie ucierpią bardziej. Ale powtarzam: na razie tak naprawdę nie wiemy nic konkretnego. A jeśli dojdzie do zmian, to będziemy musieli odpowiednio się dostosować, tak jak to robiliśmy w przeszłości.