Reklama
Rozwiń
Reklama

Niemowlę do domu dziecka

Sąd w Lubinie lekką ręką odebrał matce pięciomiesięczną córkę. Aby ją zobaczyć kobieta musi jechać 60 kilometrów.

Publikacja: 11.05.2013 01:25

Niemowlę do domu dziecka

Foto: Fotorzepa, Danuta Matloch

Działania sądu to kolejny bulwersujący przykład ingerencji w rodzinę. Od stycznia Małgosia, córka pani Kornelii Zdańskiej, na mocy decyzji sądu przebywa w oddalonym o 60 km od jej mieszkania Domu Małego Dziecka w Jaworze.

Sęk w tym, że dowody w sprawie są dość błahe. Dowodzą tego nie tylko ustalenia „Rz", ale także orzeczenie sądu II instancji z 30 kwietnia. Sąd Okręgowy w Legnicy zarzucił bowiem sądowi rejonowemu łamanie procedur i brak dogłębnej analizy. Uchylił postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Mimo tego córka pani Kornelii wciąż przebywa w domu dziecka.

– Sąd zamiast chronić więzi rodzicielskie, co jest absolutnym priorytetem w prawie rodzinnym, zastosował zasadę nieufności wobec rodziny – mówi mec. Olgierd Pankiewicz, który podjął się obrony interesów matki i Małgosi w sądzie.

Kornelia Zdańska wychowuje samotnie dwie córki – Małgorzatę i trzyletnią Anetę. W grudniu pojechała z nimi do szpitala w Lubinie. Spędziła tam trzy noce na krześle obok łóżka młodszej córki, zajmując się też starszą. Była drażliwa, przez co naraziła się personelowi szpitala. Lekarze z Legnicy wysyłając w styczniu dziecko do szpitala we Wrocławiu, przekazali o niej negatywną opinię. Doszło tam do kolejnych tarć i lekarze zawiadomili sąd rodzinny, że matka zachowuje się „niepokojąco".

Ten zadziałał bardzo szybko. Już 18 stycznia wydał postanowienie o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej. Zastosował przy tym najdrastyczniejszy środek: wprost ze szpitala dziecko trafiło do domu małego dziecka oddalonego o 60 km od miejsca zamieszkania matki, która nie dysponuje samochodem, nie jest też osobą majętną. Przez to kontakty z maleńkim dzieckiem są utrudnione.

Reklama
Reklama

Jakimi przesłankami kierował się sąd? Powołał się na „niepokój lekarza prowadzącego małoletnią na temat stanu zdrowia psychicznego matki" oraz „zdanie lekarzy (bliżej nieokreślonych – red.), iż uczestniczka postępowania w sposób niewłaściwy i zagrażający życiu dziecka opiekuje się małoletnią" i „że kontakt z matką jest utrudniony, sprawia ona wrażenie, że nie rozumie zaleceń, nie przestrzega ich, popełnia błędy w karmieniu, nieprawidłowo trzyma i układa dziecko, uporczywie czyści sprzęty znajdujące się na sali, a także to, iż lekarze (bliżej nieokreśleni – red.) obawiają się wydać dziecko matce po zakończeniu leczenia".

– Trudno wymagać od matki zajmującej się chorym maleństwem, która spędziła w szpitalu kilka nocy, by była kwitnąca – mówi Aleksandra Januszewska ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznika Praw Rodziców, która zna tę sprawę.

Sądowi wystarczył „niepokój" lekarzy o dziecko, by odebrać je matce na wiele miesięcy

A prawo do obrony?

Pełnomocnik matki w marcu złożył wnioski o zmianę postanowienia i przywrócenie matce opieki przynajmniej na czas trwania postępowania przed sądem. Ten jest jednak nieugięty. Na początku kwietnia oddala wniosek, uznając, że „materiał dowodowy w dalszym ciągu nie daje podstaw do tego, by małoletnia Małgorzata Zdańska mogła zostać oddana pod opiekę matki". Sąd podaje w uzasadnieniu m.in., że „w kontaktach matki z dzieckiem pracownicy placówki nie zaobserwowali zabawy z dzieckiem, nawiązywania kontaktu głosem, mimiką, śmiechem".

W zażaleniu adwokat zauważa m.in., że takie postępowanie narusza prawa procesowe, bo sąd nie rozważa wszystkich dowodów i nie uwzględnia wszystkich okoliczności sprawy. Przyjmuje też arbitralnie, że zachodzą okoliczności uzasadniające utrzymywanie w mocy umieszczenia dziecka w domu dziecka. Wskazuje ponadto, że dziecko przebywa tam przez trzy miesiące bez przeprowadzenia rozprawy. – To niedopuszczalne – mówi Pankiewicz.

Adwokat wnosi o zmianę postanowienia i powrót dziecka do domu na czas prowadzonego postępowania. Domaga się przeprowadzenia dowodów, m.in. przesłuchania świadków. Nie przynosi to rezultatu.

Reklama
Reklama

Wreszcie sprawa trafia do sądu II instancji. W orzeczeniu wydanym 30 kwietnia sąd okręgowy uchyla dotychczasowe postanowienie i uwzględnia zażalenie. Zarzuca sądowi rejonowemu „nieważność postępowania", wskazuje, że dobro dziecka nie jest zagrożone, a matka „została pozbawiona możliwości obrony swych praw". Sąd akcentuje też, że Ośrodek Pomocy Społecznej w Polkowicach przekonywał, że matka może samodzielnie zajmować się dziećmi.

Zwraca sprawę do rozpoznania sądowi I instancji, ale nie wypuszcza dziecka. – W ciągu najbliższych dni sąd powinien wyznaczyć termin rozprawy. Mam nadzieję, że wtedy pozwoli wrócić Małgosi do domu – podkreśla Pankiewicz. Zwraca uwagę, że dopiero teraz sąd przeprowadzi właściwą procedurę, mimo że powinno zostać to zrobione od początku. – Powinien badać, czy w ogóle są podstawy, by ograniczać władzę rodzicielską, a nie rozważać, czy dziecko oddać matce – mówi.

Skazani na klęskę

– Ta historia od samego początku jest dziwna – mówi Mariusz Skrobisz, asystent rodzinny OPS w Polkowicach zajmujący się panią Kornelią. – W mojej ocenie matka może zajmować się dziećmi, zwłaszcza przy takiej jak obecnie współpracy z nami. Od początku jej pomagałem, by decyzja sądu została zmieniona. Jest ona dla niej krzywdząca – mówi Skrobisz. Relacjonuje, że starsza córka chodzi do przedszkola, a patrząc na to, jak matka się nią zajmuje, nie widzi żadnego zagrożenia dla młodszego dziecka.

Podobnie mówi Aleksandra Januszewska: – Z moich kontaktów z panią Kornelią wynika, że w normalny sposób zajmuje się ona swoją starszą córką. – To kolejny dowód, że sądy działają w stosunku do rodzin zbyt pochopnie, można wręcz powiedzieć opresyjnie – mówi Paweł Woliński, prezes Fundacji Mama i Tata.

– Gdyby nie pomoc profesjonalnego adwokata, to osoba tego stanu majątkowego i z takim doświadczeniem życiowym nie miałaby szans na odzyskanie dziecka – podkreśla Skrobisz.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Polska się starzeje. Czym grozi nam kryzys demograficzny?
Społeczeństwo
Marznące opady to dopiero początek. IMGW wydał kolejne ostrzeżenia
Społeczeństwo
Nadchodzą duże zmiany w pogodzie. Temperatury mogą zaskoczyć
Społeczeństwo
W prognozach pogody znowu duży mróz. Ostrzeżenia IMGW dla części kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama