Wystarczy zatem, że sami oddadzą na siebie głos, i kolejne cztery lata będą rządzili w lokalnym samorządzie.
Gmin, w których o fotel wójta walczy tylko jeden kandydat, jest coraz więcej. ?W 2002 roku była ich niespełna setka, przed czterema laty już ponad 300. Jak będzie w tym roku? Na razie nie wiadomo, bo termin zgłaszania kandydatów upływa w piątek o północy.
Brak kontrkandydatów może wynikać z dwóch przyczyn. Albo wójt jest tak dobrym gospodarzem, ?że lokalna społeczność ?nie widzi potrzeby jego wymiany. Albo Polacy panicznie boją się samorządności i nie wierzą w jakiekolwiek zmiany. ?Obie przyczyny są równie prawdopodobne. Choć przyznam, że nigdy nie słyszałem o gminie, w której wszyscy mieszkańcy w ?100 proc. byliby zadowoleni z władzy. Wydaje się, że bardziej prawdopodobna jest przyczyna druga, wynikająca może bardziej z niewiedzy i braku zainteresowania tym, co się dzieje dokoła, aniżeli ze strachu.
Kilka dni temu zadzwonił do mnie kolega, zasypując mnie gradem pytań. ?Co to są właściwie te wybory samorządowe? Kiedy i dlaczego się odbywają? Jakie zadania ma do wypełnienia radny? Cierpliwie odpowiedziałem na pytania kolegi, by na końcu samemu spytać, po co mu ta wiedza. „A bo wiesz, dzwonili tu do mnie tacy ludzie i chcieli, żebym startował na radnego. A ja zwyczajnie nie wiem, o co ?w tym wszystkim chodzi" ?– usłyszałem w odpowiedzi.
Dalej mówił, że obiecywali mu spore diety, jak już wejdzie do rady gminy, itp. Na marginesie dodam, ?że ów telefon odebrałem kilka godzin przed upływem ostatecznego terminu zgłaszania kandydatów na radnych. Nie wiem, czy kolega się zdecydował. ?Ufam, że jednak nie.