Epidemia wirusa SARS-CoV-2 dla wielu europejskich państw okazała się jednym z największych wyzwań od czasów II wojny światowej. Podobnie jest w Polsce, w której władze w obawie przed konsekwencjami rozprzestrzeniania się nowej choroby podjęły szereg radykalnych działań ograniczających funkcjonowanie społeczeństwa. Poważne wątpliwości budzi jednak forma prawna, którą się w tym celu posłużono. Rząd nie skorzystał bowiem z instytucji stanów nadzwyczajnych, przewidzianych w konstytucji na wypadek wystąpienia szczególnych zagrożeń, lecz poprzestał na ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii, które zostały przewidziane w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu zakażeniom i chorobom zakaźnym u ludzi oraz ich zwalczaniu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ogólne przepisy tej ustawy zostały wykorzystane do wprowadzenia radykalnych ograniczeń praw i wolności charakterystycznych dla stanów nadzwyczajnych. Dlaczego rząd zdecydował się na taki krok?