Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych, a więc liczony zgodnie z metodologią Unii Europejskiej, w 2024 roku stanowił 6,6 proc. PKB – podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny. To więcej niż 5,3 proc. PKB w 2023 r., a także wyraźnie więcej, niż zakładało Ministerstwo Finansów jeszcze w grudniu zeszłego roku, gdy mowa była o 5,7 proc. PKB.
Ze wstępnych danych podanych przez GUS trudno wywnioskować, dlaczego deficyt całego sektora okazał się większy od oczekiwań ministra finansów. – Szczegółów rzeczywiście nie znamy, ale najwyraźniej wyższa od spodziewanych była dziura w różnych okołobudżetowych podmiotach i funduszach – ocenia Piotr Bielski, ekonomista Santander Bank Polska.
Deficyt sektora finansów publicznych coraz wyższy
Przypomnijmy, że na deficyt całego sektora finansów publicznych, liczony według unijnej definicji, składa się nie tylko budżet centralny, ale też budżety samorządów, sektora ubezpieczeń społecznych (w tym ZUS i NFZ) oraz funduszy pozabudżetowych (w tym Fundusz Przeciwdziałania Covid-19 czy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych).
W samym budżecie centralnym dziura wyniosła w zeszłym roku ok. 211 mld zł, czyli 5,8 proc. PKB. – Przy czym ciekawe jest, że limit deficytu w budżecie państwa, ustalony w grudniowej nowelizacji na ok. 240 mld zł, nie został w pełni wykorzystany. Prawdopodobnie dlatego, że resort finansów zdawał sobie sprawę, że ma większą dziurę w innych miejscach – zastanawia się Piotr Bielski.