Doniesienia dziennika „The Washington Post” to kolejny problem dla doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Donalda Trumpa. W ubiegłym tygodniu redaktor naczelny „The Atlantic”, Jeffrey Goldberg, ujawnił, że Mike Waltz i wyżsi urzędnicy – w tym wiceprezydent JD Vance oraz sekretarz obrony Pete Hegseth – omawiali tajne plany wojskowe na czacie grupowym w aplikacji Signal.
Atak USA w Jemenie. Dziennikarz dołączony do grupy omawiającej plany wojskowe
Waltz przyznał, że przypadkowo zaprosił dziennikarza na czat grupowy, na którym urzędnicy Trumpa dyskutowali o szczegółach planowanego uderzenia wojskowego na oddziały Huti w Jemenie. Administracja Trumpa potwierdziła autentyczność wiadomości z aplikacji, na które powoływał się Goldberg, lecz skupiła się na podważaniu jego wiarygodności, nie zaprzeczając samym doniesieniom. „The Atlantic” opublikował następnie zrzuty ekranu z rozmowy, które pokazują, że Waltz dodał Goldberga do grupy. Rozmowa urzędników zakończyła się tym, że sekretarz obrony Pete Hegseth podzielił się bardzo wrażliwymi szczegółami dotyczącymi planów wojennych administracji Trumpa w Jemenie, w tym harmonogramem operacji, systemami uzbrojenia, które miały zostać rozmieszczone oraz dokładną sekwencją ataku.
Czytaj więcej
W związku z aferą dotyczącą wycieku tajnych danych do „The Atlantic” politycy Partii Demokratyczn...
Waltz miał również wysyłać swój harmonogram oraz inne dokumenty służbowe na swoje osobiste konto Gmail. Pracownik Waltza miał używać jego konta Gmail do prowadzenia „wysoce specjalistycznych rozmów” z przedstawicielami innych agencji rządowych na temat pozycji wojskowych oraz systemów uzbrojenia wykorzystywanych w trwającym konflikcie.
Mike Waltz może mieć kolejne problemy
Biały Dom potwierdził później, że Waltz „otrzymywał e-maile i zaproszenia do kalendarza na swoją prywatną pocztę e-mail”. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego poinformował jednak, że Waltz „nie wysyłał tajnych informacji za pośrednictwem otwartego konta”.