Przed rokiem Julia Przyłębska stwierdziła, że „z czasem" autorytet TK „będzie powracał" i że „zwrócimy ten Trybunał obywatelom, niech zacznie zajmować się ich sprawami, a jest ich sporo, wtedy wszystko się wyciszy" (Prezes TK Julia Przyłębska o Trybunale Konstytucyjnym). Sprawdzam realizację tej zapowiedzi, m.in. w zakresie prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 konstytucji). Władza powinna bowiem czuć społeczną kontrolę, zwłaszcza gdy jej działania niepokoją. Niepokoiło np. wprowadzanie przez J. Przyłębską do składów orzekających osób niebędących sędziami TK, „wybranych" na stanowiska zgodnie z prawem obsadzone przez Sejm VII kadencji. O skany odpowiednich zarządzeń prezesa TK wystąpiłem po raz pierwszy 30 stycznia 2017 r. Co istotne, od 3 stycznia obowiązywała już ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK. Ustawa o dostępie do informacji publicznej nakazuje udostępnić informację bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie 14 dni (wyjątkowo – do dwóch miesięcy) od złożenia wniosku. Skany dostałem 13 lutego ub.r. Na wniosek z 6 marca 2017 r. w sprawie kolejnych zarządzeń odpowiedziano 15 marca.