Kalinowe serce

Trzeba marzyć przez cale życie, bujać w obłokach, tęsknić za czymś, czekać — to jest właśnie szczęście — mówiła Piotrowi Gackowi, autorowi książki „Kalina. Jestem, jaka jestem” wydanej niedawno przez wydawnictwo Jeden Świat.

Aktualizacja: 08.08.2011 10:39 Publikacja: 07.08.2011 23:41

Kalina Jędrusik

Kalina Jędrusik

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Choć od śmierci Kaliny Jędrusik minęło już 20 lat ciągle pozostaje obiektem uwielbienia i podziwu. Mówią o niej z zachwytem, nie tylko amanci dawnych pokoleń polskiego aktorstwa. Maciej Zakościelny wraz z grupą przyjaciół z myślą o niej stworzył fundację „Kalinowe serce", która jest współorganizatorem wystawy w Instytucie Teatralnym.

Dariusz Michalski w wielkiej monografii Iskier „Kalina Jędrusik" nakreślił obraz kobiety nieprzeciętnej, piekielnie zdolnej, zdumiewająco wyrazistej, programowo kontrowersyjnej, a przede wszystkim — jak sam pisze — niebanalnej, nietuzinkowej, niezwyczajnej. Wielowymiarowej, wielotwarzowej i wielostylowej.

W ostatnich miesiącach z okazji 80 rocznicy urodzin i 20 rocznicy śmierci mówiło się o niej i pisało wyjątkowo dużo. Przypominano, że była kolorowym ptakiem  w szarej PRLowskiej rzeczywistości, kobietą zmysłową, symbolem seksu. Kimś między aktorką Marylin Monroe a piosenkarką Madonną.

Fascynowała zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Magda Umer podkreśla, że w Kalinie „zupełnie nie było zawiści, co w tak zwanym środowisku jest rzeczą rzadką. W niej była raczej inteligentna złośliwość".

To przecież ona powtarzała „Nigdy nie kłóć się z idiotami, sprowadzą Cię do swojego poziomu i pokonają doświadczeniem". Rzadko przywołuje się, że słynęła z ciętego języka. Przyjaźniła się z najwybitniejszymi przedstawicielami świata kultury i sztuki. Nawet bolesną prawdę mówiła zawsze bez ogródek. Kiedy znakomity aktor i reżyser Gustaw Holoubek zwierzył się jej, że się niepokoi, co po stanie wojennym będzie z teatrami i w ogóle co on będzie grał, ona trzeźwo odpowiedziała: „Guciu, myśmy już byli!".

W dwóch wymienionych monografiach zarówno Dariuszowi Michalskiemu, jak i Piotrowi Gackowi udało się zebrać niezwykłe opowieści o tej wybitnej aktorce. Ocalić od zapomnienia zjawisko, niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju.

Żeby jednak nieco zejść na ziemię warto przypomnieć jedną z anegdot wspomnianego już wcześniej Gustawa Holoubka.

— W przerwie próby spektaklu Edwarda Dziewońskiego Kalina Jędrusik zapaliła na scenie papierosa. Teatralny strażak, który to zauważył stanowczym tonem zwrócił jej uwagę, że tu nie wolno palić. Jędrusik, jak zawsze z wdziękiem, odparła: "Odp... się". Strażaka tak zaskoczyła to odezwanie, że jak niepyszny poszedł za kulisy by ochłonąć. Po chwili wrócił na scenę, nabrał powietrza i wykrzyknął: Ja też potrafię przeklinać, ty stara k...!". Nie zauważył jednak, że na miejscu Kaliny stała inna aktorka Barbara Rylska. Zdumiona Basia pobiegła do reżysera  i cała rozdygotana poinformowała go, że strażak zwariował, bo ją nawyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: „A pan jest ch...!". Pech chciał, że był to już zupełnie inny strażak, bo tamten skończył tego dnia służbę".

Jestem za młody, bym mógł zobaczyć Kalinę Jędrusik w najgłośniejszych rolach teatralnych. Nie miałem szans obejrzeć jej także w 1982 roku w „Termopilach polskich" Micińskiego. Spektakl Andrzeja Marii Marczewskiego, w którym grała targaną namiętnościami carycę Katarzynę został niedopuszczony do premiery przez PRLowską cenzurę. Dopiero pod koniec życia miała okazję udowodnić, że znakomicie czuje Mrożka. Przekonały mnie o tym dwa spektakle w Teatrze Polskim za dyrekcji  Kazimierza Dejmka. Była pełną dystynkcji Nietoperzową w „Vatzlawie" oraz cudownie rozmemłaną Eleonorą w „Tangu".

Ponieważ lubiła prowokować, a jednocześnie, zwłaszcza pod koniec życia, była osobą pobożną wydaje mi się, że niedzielne nabożeństwo w Kościele Środowisk Twórczych poświęcone jej pamięci oglądała z właściwym sobie, życzliwym uśmiechem nucąc pod nosem prowokacyjnie erotycznego bluesa, który specjalnie dla niej napisali Starsi Panowie.

Nie, nie... Nie budźcie mnie...

Śni mi się tak ciekawie...

Jest piękniej w moim śnie,

Niż tam na waszej jawie...

Jawą nie nudźcie mnie!

Nie! Nie! Nie budźcie mnie!

Kalina Jędrusik "Nie budźcie mnie"

Choć od śmierci Kaliny Jędrusik minęło już 20 lat ciągle pozostaje obiektem uwielbienia i podziwu. Mówią o niej z zachwytem, nie tylko amanci dawnych pokoleń polskiego aktorstwa. Maciej Zakościelny wraz z grupą przyjaciół z myślą o niej stworzył fundację „Kalinowe serce", która jest współorganizatorem wystawy w Instytucie Teatralnym.

Dariusz Michalski w wielkiej monografii Iskier „Kalina Jędrusik" nakreślił obraz kobiety nieprzeciętnej, piekielnie zdolnej, zdumiewająco wyrazistej, programowo kontrowersyjnej, a przede wszystkim — jak sam pisze — niebanalnej, nietuzinkowej, niezwyczajnej. Wielowymiarowej, wielotwarzowej i wielostylowej.

Pozostało jeszcze 87% artykułu
Kultura
Podcast „Rzecz o książkach”: Zaczęło się od „Thorgala”. Twórczość Marcina Mortki
Materiał Promocyjny
Jak wygląda nowoczesny leasing
Kultura
Podcast „Komisja Kultury”: Oscary 2025 podsumowanie – triumfy i kontrowersje
Kultura
Nagroda im. prof. Aleksandra Gieysztora dla Teresy i Andrzeja Starmachów
Kultura
Krzysztof Warlikowski w Monachium i Katia, która chciała fruwać
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Kultura
Kolejna afera w ministerstwie kultury. Czy wpłynie na kampanię prezydencką?
Materiał Promocyjny
Suzuki Moto Road Show już trwa. Znajdź termin w swoim mieście