Reklama
Rozwiń
Reklama

Koniec pracy po znajomości

Państwowe urzędy powinny zgłaszać informacje o wolnych posadach do pośredniaków – uważa resort pracy.

Publikacja: 23.10.2013 03:00

Koniec pracy po znajomości

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz

Resort pracy chce, by wszystkie instytucje publiczne miały obowiązek zgłaszania do powiatowych urzędów pracy informacji o wolnych miejscach zatrudnienia i prowadzonych rekrutacjach. Jeżeli pomysł się powiedzie, to przepis zacznie obowiązywać od marca 2014 r.

– Takie rozwiązanie dawałoby większą przejrzystość przy zatrudnianiu w instytucjach publicznych, poważnie też zwiększyłyby liczbę ofert pracy i informacje o prowadzonej rekrutacji – mówi „Rz" wiceminister pracy Jacek Męcina.

Propozycja została wpisana do przygotowywanego przez resort projektu ustawy o promocji zatrudnienia.

W BIP i pośredniaku

W całym kraju – jak podliczył resort – jest ponad 120 podmiotów mających status instytucji publicznej. To urzędy państwowe, samorządowe, jak i np. korpus służby cywilnej.

Obecnie jest tak, że kiedy  poszukują pracownika publikują ogłoszenie na stronie Biuletynu Informacji Publicznej (BIP). Do pośredniaka informacji zgłaszać nie muszą.

Reklama
Reklama

W efekcie, urzędy pracy dysponują uboższą ofertą zatrudnienia, a wśród bezrobotnych bywają postrzegane jako te, które mają niewiele do zaproponowania. Stąd pomysł resortu, by informacje o poszukiwaniu kandydatów na wolne stanowiska rozpropagować także przez pośredniaki.

– Urząd pracy jedynie upowszechni informacje o wolnych stanowiskach. Skierowań na te miejsca zatrudnienia nie będzie wydawać – wyjaśnia „Rz" pracownik resortu.

Skończy się kumoterstwo w instytucjach publicznych?

Od tej reguły będą jednak wyjątki. Np. stanowisk w gabinecie politycznym premiera, wicepremiera, ministra czy doradców osób pełniących kierownicze stanowiska państwowe. Wyłączenie objęłoby też doradców i asystentów w samorządach.

Proponowane rozwiązania chwali prof. Elżbieta Kryńska, ekonomistka z Uniwersytetu Łódzkiego.

Reklama
Reklama

– Od tego etatów  nie przybędzie, ale na pewno dzięki przejrzystości i większej informacji rynek pracy będzie funkcjonować lepiej – tłumaczy prof. Kryńska.

Miażdżący raport NIK

O tym, że nabory np. do samorządów pozostawiają wiele do życzenia, alarmowała latem tego roku NIK. Z kontroli Izby wynikało, że z 4,2 tys. urzędników zatrudnionych w badanych samorządach, prawie połowę przyjęto z pominięciem konkursów, w trybie tzw. awansu wewnętrznego spośród pracowników danego urzędu. Na przykład nagminne było przesuwanie pracowników ze stanowisk obsługi na  posady urzędnicze. Inne uchybienia polegały na tym, że  urzędnicy nie publikowali ogłoszeń o konkursie, więc o tym, że został rozpisany wiedzieli tylko wtajemniczeni. Zdarzało się podawanie niepełnych danych o konkursie lub niepublikowanie wyników w BIP.

Obowiązek zgłaszania do urzędów pracy informacji o wolnych posadach sprawiłby, że wiedza o ofercie dotrze do  szerokiego kręgu zainteresowanych.

Prof. Elżbieta Kryńska zauważa, że rozwiązanie sprzyjałoby też poprawie wizerunku urzędów pracy, które dziś są traktowane jako miejsca oferujące pracę na niższych stanowiskach. – Dzięki takiemu obowiązkowi baza ofert pracy w pośredniakach bardzo by się powiększyła i chętniej do nich zaglądaliby lepsi kandydaci – tłumaczy Kryńska.

A skoro rejestrowaliby się tam także bezrobotni lepiej  wykwalifikowani, to automatycznie więcej przedsiębiorców zamieszczałoby w pośredniakach swoje oferty pracy.  Publiczne pośredniaki mogłyby wreszcie rywalizować z prywatnymi agencjami zatrudnienia, a nie tylko administrować bezrobotnymi.

Problem w tym, że z uwagi na brak jednolitych przepisów o stanowiskach pracy w instytucjach publicznych pomysł może być trudny do realizacji. I nie wszystkim się podoba.

Reklama
Reklama

Wątpliwości zgłaszała np. Kancelaria Senatu i Biuro  Trybunału Konstytucyjnego. Pojawiają się też głosy, że rozwiązanie stawia w gorszej sytuacji absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, którzy – w przekonaniu części osób – powinni mieć pierwszeństwo w dostępie do wakatów. – Brak jednolitych przepisów w tym zakresie może spowodować, że przepisy dotyczące urzędników państwowych będzie trzeba przenieść do oddzielnego uregulowania, które wymaga jednak dodatkowych konsultacji biorąc pod uwagę specyfikę poszczególnych urzędów. Inaczej zmiany w poszczególnych ustawach, a jest ich aż 17, opóźniać będą nam wejście w życie ustawy reformującej urzędy pracy – mówi minister Męcina i zapewnia, że wciąż szuka pomysłu, jak ten problem rozwiązać.

„Solidarność" nadal w stanie wojny

Związkowcy z NSZZ „Solidarność" zdecydowali wczoraj o kontynuowaniu akcji protestacyjnych. To dlatego, że obradujący w Katowicach sztab protestacyjny NSZZ „Solidarność" ocenia, iż rząd odrzucił wszystkie związkowe postulaty zgłaszane podczas wrześniowych dni protestu. „S" zapowiada, że w pierwszej kolejności przeprowadzone zostaną regionalne manifestacje. Pierwsza odbędzie się 9 listopada w Gdańsku. Niezależnie od własnych inicjatyw związkowcy zapowiadają, że zaproponują zarówno Ogólnopolskiemu Porozumieniu Związków Zawodowych, jak i Forum Związków Zawodowych wspólne antyrządowe akcje protestacyjne. Wstępnie zapowiadano, że będzie to strajk generalny w całym kraju, ale z uwagi na trudności w jego przeprowadzeniu i wysokie koszty związkowcy powoli odchodzą od tego pomysłu. Nic się natomiast nie zmieniło w sprawie ich powrotu do stołu obrad w Komisji Trójstronnej. „S" zapowiada, że bez zmiany zasad funkcjonowania Komisji nie widzą sensu w kontynuowaniu rozmów. Są natomiast gotowi do rozmów z rządem na temat realizacji ich postulatów.

—jcs

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama