35-letni Damian Podleś z zabrzańskich Makoszów nie śpi trzeci dzień. Przecieka wzmocniony dwa miesiące temu wał na przecinającej dzielnicy miasta Kłodnicy, która nie wylała nawet podczas powodzi sprzed 13 lat.
Podleś zdrzemnął się wczoraj w nocy na półtorej godziny. – Śniło mi się, że wał pękł i wszystko zalała wielka woda. Poleciałem nad Kłodnicę z powrotem – opowiada.
Choć jego dom stoi na górce i woda mu nie zagraża, od trzech dni jedyne, co robi, to walczy na wale. Swoim transporterem pomagał ewakuować sąsiadów, teraz rozwozi worki z piachem. – Pomagam, bo to mój obowiązek – tłumaczy.
W poniedziałek zamknięto most na Kłodnicy, kilkadziesiąt osób ewakuowano do hotelu i ośrodków sportowych. Rzeka wylała wczoraj kilkanaście kilometrów dalej – w centrum Gliwic. Podtopiła budynki i kampus Politechniki Śląskiej, centralę telefoniczną. Odwołano zajęcia. Zbiory zalanej Biblioteki Głównej politechniki przenoszono na wyższe piętra. Lekcje odwołano na Śląsku w kilkudziesięciu szkołach, m.in. w powiatach bielskim i żywieckim.
[srodtytul]Sztaby w kopalniach[/srodtytul]