Reklama

Michał Szułdrzyński: Unijny pociąg odjeżdża Polsce

Scenariusze przedstawione przez szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera dotyczące przyszłości UE powinny być dla rządu w Warszawie dzwonkiem alarmowym.

Aktualizacja: 02.03.2017 07:10 Publikacja: 01.03.2017 20:22

Michał Szułdrzyński: Unijny pociąg odjeżdża Polsce

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Pierwszym niepokojącym sygnałem jest niechęć Komisji do zmiany traktatów. Szef KE zdaje sobie sprawę, że dziś, gdy państwa członkowskie mają tak sprzeczne interesy i gdy za kilka miesięcy w kilku ważnych krajach wybory wygrać mogą ugrupowania, które są w ogóle niechętne Unii, rozpoczęcie prac nad nowym traktatem mogłoby się skończyć rozpadem Wspólnoty. Być może zmiana traktatów będzie w przyszłości nie do uniknięcia, ale zaproponowane przez Junckera scenariusze mają na razie pozwolić tego uniknąć. Przeciw debacie nad nowymi traktatami opowiedział się też podczas swej wizyty w Warszawie najpotężniejszy gracz w UE, czyli kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Zmiana traktatów miała być podstawowym celem polskiej polityki europejskiej. Zarówno Jarosław Kaczyński, jak i członkowie rządu przedstawiali właśnie propozycję nowego traktatu jako polski pomysł na wyjście z europejskiego kryzysu. W tej chwili rząd musi szukać planu B, czyli zastanowić się, który z zaprezentowanych przez Junckera scenariuszy jest dla nas najkorzystniejszy.

Samemu Junckerowi najbliżej do tego, który oznacza zacieśnienie współpracy w UE, co de facto skutkować będzie federalizacją Europy zgodnie z raportem pięciu unijnych mędrców, którzy dwa lata temu przedstawili wizję bliższej integracji strefy euro, powołania wspólnego ministra finansów itp. Taki scenariusz byłby dla Polski niekorzystny. Znalezienie się poza unią walutową oznaczałoby wyrzucenie nas na margines nowej Europy.

Szef KE ma jednak świadomość, że na federalizację nie mają ochoty coraz bardziej sceptycznie nastawieni mieszkańcy wszystkich krajów Europy. Dlatego znacznie bardziej realistyczny jest pomysł powstania Unii wielu prędkości. Poszczególne państwa według swych interesów zacieśniałyby współpracę w ramach unii walutowej w kwestiach bezpieczeństwa itd. To również byłoby niekorzystne dla Polski, bo oznaczałoby podział UE. W naszym interesie leży Unia jednolita, solidarna i oparta na zasadzie spójności, dzięki czemu biedniejsze regiony nadal będą miały możliwość nadrabiania cywilizacyjnych zapóźnień. To Unia, w której obowiązywać będą swobody przepływu osób, usług i kapitału dające szanse naszej gospodarce.

Najważniejszym celem Polski jest niedopuszczenie, by zostać odsuniętym na boczny tor dyskusji. To sprawa znacznie bardziej istotna niż manifestowanie sprzeciwu wobec kandydatury Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Jednym z głównych celów naszej polityki przez wiele lat było niedopuszczenie do tego, by złamać europejską jedność.

Reklama
Reklama

Dziś unijny pociąg wysyła sygnały, że chce odjechać ze stacji i wcale nie zamierza czekać na Polaków. Chyba nie tak miało wyglądać wstawanie z kolan.

Komentarze
Jerzy Haszczyński: Rada Pokoju Trumpa na razie skupiona na niekontrowersyjnym celu, na Strefie Gazy
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Czy Polska jest skazana na wybór między suwerennością a bezpieczeństwem?
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Bez przeszłości i bez idei, czyli rozłam w Polsce 2050
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy SOR to musi być horror?
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama