Dzięki cłom odwetowym Trump chce ograniczyć amerykański deficyt handlowy. Ekonomiści nie mają jednak złudzeń. – Amerykański prezydent mówi z jednej strony, że cła ograniczą eksport do Stanów, bo zagraniczne firmy przeniosą tam swoją produkcję, z drugiej zapowiada jednak napływ nowych setek miliardów dolarów z ceł nałożonych na eksport do USA. Twierdzi wręcz, że być może w Stanach nie będą potrzebne podatki, bo za amerykańskich obywateli zapłaci je zagranica. To niespójne, bo albo import się wstrzymuje i zastępuje krajową produkcją, albo ten import nadal ma być, tylko ma przynosić jak najwięcej pieniędzy. Tu mamy obie te rzeczy – mówi Witold Orłowski.
Janusz Jankowiak zwraca uwagę na szacunki, wedle których cła w średniej wysokości 20 proc. ograniczą amerykański deficyt handlowy mniej więcej o 1/10. Mogą go więc co najwyżej zredukować, a nie zlikwidować, przynosząc przy tym duże straty w postaci wyższych kosztów dla konsumentów amerykańskich. – To z ekonomią jako taką nie ma nic wspólnego. Problemem amerykańskiej gospodarki jest nadmierny popyt wewnętrzny przy niewystarczających możliwościach zaspokojenia go siłami własnymi. To jest główna przyczyna deficytu handlowego – mówi Jankowiak. – Ale ten deficyt to małe piwo – dodaje. I tłumaczy, że Amerykanie mają olbrzymi napływ kapitału, który pokrywa im deficyt w wymiarze finansowym, fiskalnym. A obecna polityka Trumpa będzie powodowała to, że ten kapitał będzie im napływał mniej chętnie. – To, w jaki sposób bez wsparcia zewnętrznego sfinansować popyt krajowy, będzie następnym amerykańskim problemem – ocenia główny ekonomista PRB. I przekonuje, że ten sam wynik da się osiągnąć przez wzrost podatków, cięcie wydatków rządowych oraz wzrost oszczędności gospodarstw domowych. I to bez likwidacji zewnętrznych źródeł finansowania deficytów, które są niezbędne do czasu, aż wyniki zacznie przynosić rozsądna korekta realnych przyczyn nierównowagi. – Problemem jest dobór remedium na bolączkę. Ta trumpowska recepta dobrze się sprzedaje, choć jest chora i chorobę tylko pogłębi. Recepta ekonomiczna wymaga nieprzyjemnej kuracji. Pomogłaby w średnim okresie przywrócić zdrowie. Tyle że bardzo kiepsko wygląda w oczach wyborców – mówi Janusz Jankowiak.
Wzrost gospodarczy i inflacja
Ekonomiści dość zgodnie spodziewają się spowolnienia tempa amerykańskiego wzrostu gospodarczego, a być może nawet recesji. – Ryzyko recesji w USA wzrosło, ale szacuje się je na 30–35 proc., a więc jest jeszcze dość odległe – mówi Witold Orłowski. – Cła wywołają kontrposunięcia partnerów handlowych USA, czyli przyniosą ograniczenie amerykańskiego eksportu. Do tego dojdzie wzrost cen, inflacja pójdzie w górę, co zapewne pociągnie za sobą reakcję Fedu i podwyżkę stóp procentowych. To dla amerykańskiej gospodarki i tamtejszych konsumentów może być bardzo niekorzystne, a dodatkowo przełoży się na umocnienie dolara i spadek cen towarów z importu – prognozuje.
– Na krótką metę będą temu towarzyszyły werble propagandowe, które będą sławiły decyzje prezydenta i ich przyszłe konsekwencje. W średnim okresie, najbliższych paru kwartałów, dane o wpływie ceł na ceny, popyt wewnętrzny, handel zagraniczny, na tempo wzrostu gospodarczego, będą jednak działały przeciwko administracji prezydenta Trumpa. W prognozach dotyczących dynamiki wzrostu gospodarczego już widać rosnące prawdopodobieństwo wystąpienia recesji – zauważa Janusz Jankowiak.
Donald Trump nie odrobił
lekcji
Z niedowierzaniem ekonomiści patrzą na to, że przed ogłoszeniem decyzji o powszechnych cłach odwetowych prezydent Stanów Zjednoczonych nie sięgnął do historii.