Chodzi o firmę FCC Construction S.A., w którym domaga się zasądzenia od gminy Olsztyn blisko 322 mln zł za zerwanie kontraktu na budowę linii tramwajowych w mieście. Inwestycja jest współfinansowania przez Unię. Hiszpanie chcą „w przypadku odmowy uznania powyższego roszczenia za zasadne", dostać 47 mln zł. Pozew złożyli w Sądzie Okręgowym w Olsztynie.
Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz i władze miasta uznają roszczenia za absurdalne. W ciągu trzech czwartych czasu przeznaczonego na wykonanie kontraktu Hiszpanie wykonali... 6,14 proc. zakontraktowanych robót.
Ich opieszałość kosztowała miasto stratę roku uzgodnionego z Brukselą czasu na wykonanie inwestycji oraz konieczność rozpoczęcia procedury ponownego wyłonienia wykonawcy. Miasto zapłaciło też polskim podwykonawcom hiszpańskiej firmy, którzy nie dostali od niej pieniędzy za swoją pracę. Słuszność i zgodność z prawem działań władz Olsztyna potwierdziły już dwa rozstrzygnięcia sądowe.
Władze Olsztyna przypominają, że „FCC nie było w stanie skończyć w Polsce również innych kontraktów, w efekcie czego doszło do rozwiązania przez PKP PLK S.A. umowy na budowę linii kolejowej E59 Poznań – Czempiń. Firma ta odstąpiła również od robót na obwodnicy Szczuczyna, zakontraktowanych w ramach umowy z GDDKiA. Należy także przypomnieć, że FCC było właścicielem upadłego koncernu Alpine Bau, który pozostawił w Polsce wiele niedokończonych inwestycji i niezapłaconych polskim wykonawcom należności. Przypadek Olsztyna nie jest więc „jednostkową" wpadką firmy w Polsce".
Dziś prezydent wydał specjalne oświadczenie, w którym dokładnie tłumaczy całą sprawę: „Rozwiązanie umowy (kontraktu) z firmą FCC Construction S.A. na budowę linii tramwajowej oraz budowę ulicy Obiegowej, zajezdni tramwajowych, a także przebudowy skrzyżowań dla potrzeb poprowadzenia linii tramwajowych – jako części zadania „Modernizacja i rozwój zintegrowanego systemu transportu zbiorowego w Olsztynie" – nastąpiło zgodnie z postanowieniami kontraktu oraz przepisami prawa, w oparciu o niezależne opinie prawne. Powodem było nienależyte wywiązywanie się przez FCC ze wspomnianej umowy, a na niektórych odcinkach wręcz odstępowanie od jej wykonywania. Przyczyny rozwiązania umowy leżały wyłącznie po stronie wykonawcy, a dalsze jej nie wykonywanie, jak i niedotrzymywanie składanych obietnic zwiększenia zaangażowania, nie mogło być dłużej tolerowane.