– Kluczowy problem, który musi być rozwiązany po to, żeby banki sprawnie wypełniały swoją rolę, jest zapewnienie płynności i ożywienie na rynku międzybankowym. Pozyskanie środków za granicą będzie bardzo trudne, dlatego trzeba szukać ich w kraju – uważają uczestnicy debaty „Czy państwo może pomóc polskim bankom” zorganizowanej przez „Rz” i Ernst & Young.
[srodtytul]Nadążać za sytuacją[/srodtytul]
[wyimek]W tym roku wielkie kraje, takie jak USA czy strefa euro, wyemitują papiery skarbowe warte ok. 3 bln dolarów, wypychając innych, w tym Polskę, z globalnego rynku długu [/wyimek]
Część instrumentów ratunkowych już została uruchomiona, ale to jeszcze za mało. Dlatego – co zapowiada wiceprezes NBP Witold Koziński – Narodowy Bank Polski w końcu stycznia wykupi przedterminowo wyemitowane wcześniej przez siebie obligacje, których termin upływał dopiero w 2012 r. – Łącznie z odsetkami to kwota ok. 8,2 mld zł. Sądzę, że te banki, które są w głównej mierze beneficjentami tej operacji, zechcą się podzielić nadpłynnością z innymi bankami bądź też przeznaczyć ją na zwiększenie prowadzonej przez siebie akcji kredytowej – mówi Koziński.
Według Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesa Pekao, w sytuacji globalnego zamieszania i bardzo dynamicznie zmieniającej się sytuacji trzeba pamiętać, że to, co jest dobre dzisiaj, niekoniecznie musi wystarczać jutro i musimy cały czas nadążać za rynkiem. – Pakiet zaufania był dobry, gdy mówiliśmy o operacjach typu SWAP. Wtedy to było bardzo dobre i potrzebne – uważa Bielecki. – Dzisiaj konieczne jest zwiększenie środków na akcję kredytową, a jutro powinniśmy mówić o następnych instrumentach.Bankowcy podkreślają, że same banki nie potrzebują pomocy, bo ich sytuacja jest dobra. Chodzi natomiast o to, żeby mogły one jak najskuteczniej wesprzeć polskich klientów korporacyjnych i indywidualnych po to, by polska gospodarka spowolniła jak najmniej i nie zanurzyła się w otchłań kryzysu.