Ten jeden z ciekawszych procesów wytoczonych domowi maklerskiemu relacjonują szeroko amerykański "Businessweek" oraz portal Money/CNN. Kościół utrzymuje, że JPMorgan z premedytacją źle zarządzał jego funduszami, w wyniku czego kongregacja straciła około 13 milionów dolarów. W tym samym czasie bank inwestycyjny skokowo podniósł wysokość opłat. Kościół twierdzi, że z powodu działalności domu maklerskiego musiała znacznie ograniczyć swoją działalność charytatywną.
Działający od 1837 roku w centrum Indianapolis kościół dorobił się małej fortuny, gdy farmaceutyczny magnat Eli Lilly, Jr. przekazał mu w latach 70. ubiegłego stulecia 10 proc. swojego majątku. Aby dobrze zarządzać aktywami ofiarodawca wyznaczył do zarządzania założonym funduszem trzy lokalne banki: Indiana National Bank, American Fletcher National Bank oraz Trust and Merchants National Bank & Trust Company of Indianapolis. Sytuacja się jednak zmieniła, gdy w 2004 roku JPMorgan Chase przejął dwie z tych instytucji. Z wyciągów bankowych wynika, że portfolio kościelnego funduszu powierniczego szybko się zmieniło – zbalansowany portfel funduszy akcyjnych i obligacyjnych zamieniono na całą mozaikę funduszy zarządzanych przez JPMorgan. W 2007 roku pojawiły się jeszcze alternatywne instrumenty inwestycyjne, między innymi lokaty w funduszach hedgingowych oraz derywaty. W sumie do końca 2009 roku kapitał kościelnego funduszu zainwestowano w 52 różnych funduszach, z których 75 proc. prowadzonych było przez JPMorgan. Za używanie skomplikowanych instrumentów dom maklerski kazał sobie więcej płacić – podstawowe opłaty inwestycyjne wzrosły z 35 tys. dolarów w 2004 roku do 178 tys. w roku 2013 r.