Na kilka dni przed szczytem lista problemów jest krótka. Brytyjski premier Gordon Brown pręży co prawda muskuły i nie wyklucza weta, ale jego minister w Brukseli zastrzeżeń do traktatu nie zgłaszał. Austriacy nie chcą niemieckich studentów na swoich wydziałach medycznych, a Włosi czują się upokorzeni, że będą mieli mniej eurodeputowanych niż Francuzi czy Brytyjczycy. To są jednak problemy do rozwiązania w czasie rozmów na szczycie w Lizbonie 18 i 19 listopada.
Święta nie zakłóci Bułgaria, nowicjusz na unijnych salonach, która się zdecydowała na razie zawiesić dyskusję o zawiłościach cyrylicy. Sofia chciałaby używać nazwy „evro” dla wspólnej unijnej waluty euro. Do tej pory Bruksela nigdy nie wyraziła zgody na odstępstwo od jednolitego zapisu, nawet dla krajów, gdzie tradycyjnie literę „u” zastępuje się „v”, na przykład Litwy lub Słowenii. Bułgaria ma nadzieję na kompromis, ale już zapowiedziała, że nie będzie wiązać tej sprawy z unijnym traktatem.
Najtrudniejszy do rozwiązania jest ciągle problem Polski: wpisania mechanizmu z Joaniny do unijnego traktatu lub załączonego protokołu, a nie – jak się obecnie przewiduje – w deklaracji. Uczestnicy wczorajszego spotkania ministrów spraw zagranicznych podkreślali, że Anna Fotyga podtrzymała polski postulat, a ministrowie pozostałych państw byli tradycyjnie sceptyczni. Nie przeszkodziło to ani przewodnictwu portugalskiemu, ani polskiej minister, wyrażać przekonanie, że do porozumienia na szczycie dojdzie. – Jestem wielką optymistką. Niewiele nam brakuje – stwierdziła polska minister.
Anna Fotyga przedstawiła wczoraj zapis Joaniny w protokole. Z dokumentu, która widziała „Rz”, wynika, że jego konstrukcja jest identyczna jak zaproponowana wcześniej: opóźnianie decyzji na wniosek mniejszości na rozsądny czas. Natomiast ulokowanie Joaniny w protokole, a nie w deklaracji, ma w przyszłości utrudnić jego likwidację. Zamiast większości byłaby niezbędna jednomyślność.
Z pozostałych dwóch postulatów Polski bilans jest 1 do 1. Prawie na pewno zostanie stworzone dodatkowe stanowisko stałego rzecznika generalnego w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Obecnie jest ich pięciu, po jednym z największych państw UE. Rzecznik generalny wydaje wstępną decyzję w sprawach rozstrzyganych przed ETS. W większości wypadków jego zdanie podtrzymywane jest w ostatecznym werdykcie wydawanym przez kolegium sędziowskie.