Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe wypowiedział się o granicach ingerencji TSUE w niemiecki porządek prawny. Odpowiedź była stanowcza: TSUE ma prawo do błędu, ale nie do arbitralności. Nie może więc ingerować w sprawy, jeżeli nie ma do tego wyraźnej legitymacji – odpowiedział FTK. To kolejny już stanowczy głos z Karlsruhe kierowany do TSUE. Konsekwencją może być rozpoczęcie dyskusji w całej UE o zmianach w traktacie lizbońskim i doprecyzowanie granic ingerencji w porządki konstytucyjne państw członkowskich. Wydaje się, że Unia do takiej dyskusji coraz bardziej dojrzewa. I chodzi nie tylko o sądownictwo, ale też np. o wpływ orzeczeń UE na rynki finansowe" – czytamy w „Rz" z 25 września (Tomasz Pietryga, „Komentarz prawny. Punkt zwrotny w konflikcie z Unią"). Mowa o wyroku niemieckiego Federalnego Sądu Konstytucyjnego z 30 lipca br., 2 BvR 1685/14 – a konkretnie o motywie zawartym w nr. bocznym 151 tego wyroku. W świetle rozstrzygnięcia tam zawartego należy odczytywać procedowanie w Trybunale Sprawiedliwości UE w Luksemburgu spraw dotyczących polskiej reformy sądownictwa.