"Rzeczpospolita": W środę, w miejscowości Browary, w obwodzie kijowskim, w katastrofie śmigłowca zginęło 16 ludzi, w tym trójka dzieci (śmigłowiec rozbił się obok budynku w przedszkola). W katastrofie zginął m.in. minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Denys Monastyrski oraz jego pierwszy zastępca Jewhen Jenin. Czy był to wypadek? A może akt dywersji albo sabotażu?
Ołeksij Melnyk: Myślę, że najmniej prawdopodobną wersją jest zestrzelenie maszyny przez przeciwnika, bo do tragedii doszło zaledwie 20 kilometrów od Kijowa. Poświęciłem dwadzieścia lat lotnictwu. I wiem, że za każdym razem, gdy dochodzi do katastrofy i są świadkowie, a przyczyny wydają się być oczywiste, komisja i tak bada wszystkie możliwe przyczyny. Niczego nie można wykluczyć. Zaczynając od najbardziej banalnych, kończąc na najmniej prawdopodobnych wersjach.